|
W minionych dniach rozegrana została druga kolejka rundy rewanżowej piłkarskiej Ekstraklasy. Osiem spotkań obejrzało na żywo ok. 80 000 ludzi. Na frekwencję tą decydujący wpływ miały spotkania w Gdyni, Krakowie i przede wszystkim stołeczne derby, które zgodnie z zapowiedziami były najciekawszym pojedynkiem ostatniego weekendu. Zapraszamy do relacji z krajowych stadionów.
W spotkaniu inaugurującym 17. kolejkę Śląsk mierzył się z Cracovią. Pasy docierają do Wrocławia w liczbie 154 głów (w tym GKS Tychy 6, Lech 4, Polonia 2). Nie prowadzą regularnego dopingu. Gospodarze bez oprawy, z przeciętnym dopingiem, transem dla upamiętnienia niedawno zmarłego „Gomuły” oraz wielokrotnie powtarzanymi pozdrowieniami dla Wisły.


W Krakowie Wisła gościła Ruch Chorzów. Mecz ten oglądało na żywo niespełna 14000 ludzi, gości jak zwykle w tym sezonie przy Reymonta brak.

W Zabrzu Górnik grał z Zagłębiem Lubin. Na trybunach 8000 ludzi i tradycyjnie dobry doping dla zabrzańskiej drużyny. Pojawiła się również 5-osobowa grupa kibiców z Lubina, którzy weszli na ten mecz mimo zamkniętego sektora dla gości.

W Łodzi Widzew podejmował Koronę. Kibice z Kielc pierwsze problemy z mundurowymi napotkali jeszcze w swoim mieście, w związku z czym na stadion Widzewa dojeżdżają mocno spóźnieni. Na sektorze 400-osobowa grupa sympatyków Korony, pojawia się w komplecie dopiero pod koniec pierwszej odsłony spotkania. Gospodarze wspierani byli przez kibiców CSKA i Ruchu (ok. 40 osób). Doping z obu stron na dobrym poziomie, nie zabrakło obustronnych bluzgów.


Kibice z Białegostoku szczelnie wypełnili sektor gości na stadionie w Bełchatowie. Na trybunach zajmowanych przez gospodarzy niecałe 2000 ludzi. Mecz bez większej historii.


W ostatnim sobotnim pojedynku Arka gościła Lecha Poznań. Na stadionie w Gdyni blisko 12000 ludzi w tym spora delegacja kibiców z Wielkopolski. Szerzej w osobnym artykule.


Nie zawiedli się ci, którzy spodziewali się emocji podczas stołecznych derbów. W obu ekipach prowadzona była konkretna mobilizacja na to spotkanie, a w dniu meczu zarówno gospodarze jak i goście zaplanowali swoje zbiórki na wiele godzin przed pierwszym gwizdkiem. Polonia wykorzystała całą pulę przyznanych im biletów (tj. 1400) i jeszcze wystąpiła o jej zwiększenie! Trzeba przyznać, że goście zaprezentowali się bardzo dobrze, nie tylko pod względem liczbowym. Wszyscy ubrani byli na czarno, w jednakowych czapkach i szalikach, ponadto prezentują oprawę (dwukrotnie tą samą) składającą się z flag na kiju w barwach klubowych (górne piętro sektora) oraz prostych, ale estetycznie wykonanych machajek na dwóch kijach (dolne piętro). Całość, że względu na znaczną liczbę tworzy dość ciekawy efekt. Gospodarze tradycyjnie szczelnie wypełnili Żyletę, a poza dobrym dopingiem zaprezentowali dwie oprawy. Ta z początku meczu składała się z transparentów "Jedna jest siła w tym mieście. To potęga, a wy kim jesteście?", a przestrzeń pomiędzy nimi wypełniły małe flagi tworzące napis „Legia” w barwach klubowych. Drugą z nich, z samej końcówki meczu utworzył chaos z flag, transów i serpentyn oraz towarzyszącej im sporej ilości różnorodnej pirotechniki, z której część ląduje na murawie i jest powodem przerwania na kilka minut meczu. Nie brakuje oczywiście obustronnych bluzgów.

Równolegle do tego spotkania odbywał się mecz Lechii Gdańsk z Polonią Bytom. Na stadionie ok. 6000 widzów. W sektorze gości pojawiło się tego dnia ok. 360 osób, w tym kibice Arki Gdynia i Odry Opole.


Już jutro relacja z ciekawszych spotkań niższych krajowych lig |