Kiedy zaczynam pisać ten krótki felieton mija powoli, dla nas kiboli Kolejorza, jeden z najpiękniejszych, a zarazem najcięższych dla naszych organizmów okresów w życiu. Najpiękniejszych – tego nie trzeba tłumaczyć. Najcięższych – bo kto z nas, od zeszłego wtorku, kiedy Lech wyszedł na pozycję lidera, poświęcił na sen choć sześć godzin na dobę. Spędzaliśmy czas na długich rozmowach na temat wygranego meczu z Ruchem i tego najważniejszego, który był przed nami - z Zagłębiem. Czego byśmy w tych dniach nie robili, nasze myśli były już na Bułgarskiej. Pewnie większość kibiców Lecha układała sobie swój własny scenariusz sobotniego spotkania, ale jestem przekonany, że te wszystkie rozmyślania łączyło jedno, około godziny 19 ... Mistrz, Mistrz Kolejorz!
Nadeszła sobota. Gnieźnieńscy kibole postanowili ten dzień przeżyć wspólnie. Samochody zostały w garażach, na parkingach, a pod Lokomotywę podjechały dwa autokary, które prawie w całości wypełniły się PeGieNami. Kierunek: Poznań. Kibiców ze Stolicy Polski byłoby więcej, ale ci, którzy przyszli do Loko kupić bilet w środę, znając wynik meczu z Ruchem, usłyszeli informację o braku takowych i ...wykład właciciela punktu na temat „kibiców sukcesu". O atmosferze na meczu i przebiegu spotkania, przeżyciach z nim związanych, nie zamierzam tutaj pisać, gdyż ukazało się już wiele bardzo ciekawych artykułów na te tematy. Napiszę tylko jedno – od momentu ostatniego gwizdka sędziego powiedzenie „Chłopaki nie płaczą", straciło na wiarygodności ... Polały się łzy szczęścia.
Po meczu kibole z kolebki polskości udali się w kierunku Gniezna, co zostało już wcześniej ustalone w gronie FC Gniezno, by głosić dobrą nowinę w swym mieście. Droga powrotna to śpiewy i wznoszenie toastów. Trochę przy tym poleciałem, jak ze starego Zina, ale są takie dni, gdy facet musi i powinien się napić (nawet jak jest Prezesem, ma prawie czterdzieści lat i dotychczas prowadził sportowo - kibicowski styl życia). W pierwszym autokarze niosło się: „Ooo nasz Mistrz wspieramy Go, to my u Króla boku, trzymamy kroku, FC Gniezno...", piosenka, która trochę zalatywała kserokopiarką, ale tego dnia nikt nie miał głowy, by wymyślić coś ambitniejszego. Podobno w drugim autokarze śpiewów nie było, ale osoby nim podróżujące zdążyły jeszcze tego wieczoru nadwyrężyć swoje gardła.
W Gnieźnie kibole poznańskiego Lecha wysiedli z autokarów w okolicach placu Św. Wojciecha i stamtąd ze śpiewem na ustach udali się w kierunku Rynku (zobacz galerię). Pochód tworzyło jakieś sto osób (po drodze dołączali się Ci, którzy mecz oglądali w miejscowych lokalach). Na przodzie niesiona była wyjazdowa flaga FC Gniezno. Na Rynku był postój: „Mistrz, Mistrz Kolejorz!" niosło się przez kilkanaście minut. Zostało odpalone około trzydzieści rac. Fiesta trwała w najlepsze. Jak to wpisał Przewodnik na forum: ...nie zawsze „ilość = jakość" :). Gdy mieszkańcy centrum zostali już uświadomieni, kto obecnie rządzi polskim futbolem, kibice udali się do Lokomotywy dalej fetować Mistrzostwo. A tam śpiewy i nocne kiboli rozmowy trwały do białego rana ...
W poniedziałek trzeba było wrócić do codziennych obowiązków, do pracy, a tam: Ci kibole znów narobili szkód! - padało z ust ludzi szukających sensacji. Nie zamierzam tym tematem Was Kibole nękać. Napiszę krótko: Marcin, wystaw puszkę w Loko na barze. Za tydzień przelejemy pieniądze na odpowiednie konto.