|
Wpisany przez Paweł Kielan
|
|
środa, 02 grudnia 2009 00:00 |
Jednym z pomysłów Michela Platiniego na urozmaicenie rozgrywek Ligi Europejskiej (a więc dawnego Pucharu UEFA) było czasowe „oddzielenie” ich od meczów Ligi Mistrzów. Tak też było w ostatnim tygodniu, gdzie mecze fazy grupowej LE rozgrywane były w środę i czwartek. Biorąc pod uwagę, że Liga Europejska jest dużo ciekawsza kibicowsko niż bardziej trawiona komercją LM – ciekawie było również w ostatnim tygodniu.
W środę wspomnieć trzeba o pojedynku między Twente Enschede a Fenrebahce Stambuł. Z okazji meczu do Holandii zjechało sporo Turków, nie wspominając oczywiście o ich licznej diasporze na Zachodzie ;) Na mieście sporo policji (oddzielają grupę tureckich kibiców), do wzajemnych starć obu grup kibiców więc nie dochodzi;

Na meczu miejscowi VAK-P pokazują prezentację.

W Rumunii na meczu z Politechnicą Timisoara, kibice Ajaxu wywieszają transy przeciwko Gigi Becaliemu – kontrowersyjnemu prezesowi stołecznej Steauy. Kibice gospodarzy z pirotechniką:

Niewątpliwie wydarzeniem wieczoru była wizyta kibiców Rapidu Wiedeń w Hamburgu na stadionie HSV. Na dość daleki w sumie wyjazd Rapid pojechał…w 8 tys.(!), czym potwierdził przynależność do ścisłej europejskiej kibicowskiej czołówki.
 Razem z Rapidem w sektorze gości kibice FC Nurnberg i Ferencvarosu (Green Monsters).
Duże ciśnienie towarzyszyło meczowi w Brukseli pomiędzy Anderlechtem a Dinamo Zagrzeb, również dzięki kontaktom pomiędzy Ajaxem a gospodarzami (wiadomo, że podczas meczu Dinamo w Amsterdamie prawie doszło do wymiany uprzejmości pomiędzy kibicami obu drużyn). Jak pisaliśmy już wcześniej, kibice Dinama mieli jednak spore problemy w dotarciu na mecz w głównej grupie (ograniczenia ilościowe i wizowe). Trzydziestu z nich musiało szybciej opuścić pewien pub, poza tym spokój, również z uwagi na sporą ilość mundurowych. Na samym meczu Dinamo tradycyjnie z dobrym, bałkańskim dopingiem.

Warto jeszcze odnotować dobrą, „wyspiarską” liczbę Angoli z Liverpool’u (Everton) w Atenach na meczu z AEK, a słabiej niż można się było spodziewać pokazali się w Valencii kibice Lille:
 W czwartek zainteresowanie kibiców budził mecz Tuluza-Partizan, biorąc pod uwagę wiadome tragiczne wydarzenia we wrześniu w Serbii i śmierć Brice’a Tatona. Jak się jednak można było spodziewać – sektor gości na tym meczu pozostał jednak zamknięty.
Ton rozgrywkom 5.kolejki fazy grupowej LE nadawali jednak kibice z Wiednia. O ile po Rapidzie można się było tego niejako spodziewać, to w czwartek ciekawie było dzięki znanym nam kibicom Austrii. Napięcia z policją od samego początku spotkania z Bilbao (m.in. po odpaleniu rac), doprowadziły do jego przerwania na ok. 20 minut.
 Rywalizacja Austrii z Athletic ma zresztą swoje uzasadnienie w wydarzeniach z 2005 r., kiedy Austria rywalizowała z Bilbao w Pucharze UEFA. Doszło do kilku spięć w Wiedniu, aby potem w Bilbao kibice Austrii nie zostali wpuszczeni na stadion, kłopoty miał nawet sam Prezydent klubu. Nie inaczej zresztą było w pierwszej kolejce obecnej fazy grupowej LE, gdzie w Kraju Basków przyjezdni zostali „honorowo” obrzucani czym się da z trybun czekając pod stadionem. Niejako w rewanżu – w czwartek na znanym nam stadionie Franza Horra zawisło dużo hiszpańskich i kastylijskich symboli:

W teorii ciekawy był również mecz Galatasaray – Panathinaikos, ale mimo szumnych zapowiedzi UltrAslan, nic ciekawego się nie działo.

Na meczu u siebie ze Sturmem Graz, protest przeciwko działalności swojego klubu przeprowadzili kibice Dinama Bukareszt:

Wreszcie na koniec, trzeba odnotować, iż podobnie jak dzień wcześniej Lille, rozczarowała też liczba kibiców z Bazylei w Rzymie na meczu z Romą:

|