Tu jesteś:

Start » Europa i Świat » Scena kibicowska w Holandii
Scena kibicowska w Holandii
Ocena użytkowników: / 7
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Bodziu   
poniedziałek, 05 grudnia 2011 19:52
AddThis Social Bookmark Button

W kolejnym odcinku cyklu „Kibole w Europie” pora na kibicowskie przedstawienie Holandii, kraju, z którego fanatykami jako kibice Lecha Poznań mieliśmy się okazję dotąd mierzyć tylko raz – podczas niezapomnianego dla wielu wieczoru w Rotterdamie. Mimo, że tego dnia na De Kuip dosłownie zmietliśmy gospodarzy, którzy okazali się być mocni jedynie w gębie i mieli odwagę atakować w większej grupie jedynie siedzących na ich sektorach przypadkowych widzów z Polski, nie ma co sobie wyrabiać zdania o holenderskiej scenie kibicowskiej na podstawie tylko tego jednego meczu. A jak jest naprawdę?

Z uwagi na bliskość Wysp – przez większość czasu (głównie lata 80.te i 90.te) holenderscy kibice swe wzorce czerpali z Anglii i Szkocji i chcieli wyglądać jak brytyjscy lads. Dominował więc tzw. styl „casual”, na stadionach działo się sporo (dość częste bywały tzw. „wizytowania murawy”), a ruch ultras w zasadzie prawie nie istniał. Ostatnio (głównie z uwagi na ogólnoeuropejskie „przykręcenie kibolskiej śruby”, które dotknęło też i Holandię) – holenderscy fanatycy chętniej przychylają się jednak do wzorców kontynentalnych, a oprawy przygotowywane przez ultrasów Ajaxu czy Twente Enschede – spokojnie można zaliczyć do europejskiej czołówki.

Zostając na razie przy ogólnych uwagach dotyczących holenderskiej sceny i rozwijając nieco wątek „przykręconej śruby” – trzeba wspomnieć, że kibice w Holandii nie mają łatwo. Inwigilacja służb posunięta jest na holenderskich stadionach (zwłaszcza dotyczy to stadionu PSV Eindhoven) do absurdu, sporo aktywnych osób z holenderskich ekip ma niestety w chwili pisania tego tekstu długoletnie zakazy, na mocy których nie mogą nawet stadionu z bliska powąchać. Nierzadko prowokacje mundurowych kończą się tragicznie, tak jak podczas zamieszek w miejscowości Hoek Van Holland („spotkali się” tam kibice Ajaxu i Feyenoordu), podczas których ponad rok temu zginął jeden z kibiców Feye.

fotografujcy_kibicw_policjanci_na_Feyenoordzie

Animozje między kibolami z Amsterdamu i Rotterdamu, to najmocniejsza „kosa” w Holandii i bynajmniej nie jedyna. Mimo tych niechęci – kibice w kraju tulipanów potrafią się jednak zjednoczyć dla wspólnej sprawy. Tamtejsi fanatycy mają już za sobą niejedną wspólną „transparentową” akcję na większości holenderskich stadionów – protestowali już m. in. w ten sposób przeciwko komercjalizacji futbolu (nasza „piłka nożna dla kibiców”), za drogim cenom za bilety czy też całkiem niedawno przeciwko rozgrywaniu spotkań w porach narzucanych przez telewizję.

den_Haag_pika_nona_dla_kibicw

Wracając do represji i utrudnień – trzeba wspomnieć o ostatnim bzdurnym wymogu krajowej federacji (KNVB), polegającym na tym, że kibice np. wspomnianych Ajaxu czy Feyenoordu mieszkają często w sporej (jak na Holandię) odległości od miast z których są ich kluby, jednak jadąc na wyjazd - nie mają innej możliwości jak jechać nań (i z powrotem) zorganizowaną grupą (dla przykładu - kibic Feye mieszkający w Hoorn musi jechać do Rotterdamu 150 km, potem z całą resztą ekipy jedzie na wyjazd do Alkmaar, po meczu wraca do Rotterdamu, a dopiero potem do Hoorn, które leży w pobliżu Alkmaar). Warto dodać, iż w Holandii system kart kibica (można je podobnie jak u nas wyrobić przy tym tuż przed meczem) obowiązuje jedynie na meczach tzw. „podwyższonego ryzyka”, Na mecze z mniej atrakcyjnymi rywalami bilety można kupić w wolnej sprzedaży.

Co do klimatów politycznych na trybunach, w Holandii nie ma na to reguły. Część ekip jest prawicowa jak np. Feyenoord (mają nawet swój zespół muzyczny Foienoord, grający tzw. oiową muzykę), podczas gdy z kolei w młynie Ajaxu widać sporo imigrantów, a tematyką opraw bywa np… (pół-żartem pół-serio - jak to na Amsterdam „przystało”) palenie marihuany.

tematyczna_oprawa_Ajaxu

Przed krótkim przedstawieniem holenderskich ekip warto jeszcze wspomnieć, iż ostatnio w meczach pucharowych polskie ekipy bardzo często mają okazję konfrontować się właśnie z ekipami z Holandii (choćby w tym sezonie - w fazie grupowej Ligi Europy Legia rywalizuje z PSV, a Wisła z Twente). Wszyscy pamiętają z pewnością dwumecz Legii z Utrechtem z 2002 roku, kiedy to w Holandii gospodarze zaprezentowali sektorówkę z niewybrednym hasłem „Fuck Polska”, co się Legionistom, delikatnie mówiąc, „nie spodobało”. Jako przeciwwagę dla tamtych wydarzeń warto przypomnieć pucharowy dwumecz NAC Breda z Polonią Warszawa z 2009 roku, kiedy to ekipa NAC zaprezentowała z kolei sektorówkę skierowaną w stronę Polaków - z podziękowaniami i wyrazami pamięci za wyzwolenie Bredy przez Dywizję Pancerną gen. Maczka.

fani_Utrechtu_na_azienkowskiej

Kontakty polsko – holenderskie to jednak oczywiście głównie istniejąca od 1983 roku zgoda kibiców Legii Warszawa z kibicami ADO Den Haag. Co ciekawe, mimo wzajemnej niechęci – kibice Den Haag zostali wpuszczeni przez…Feyenoord na mecz z nami w 2008 roku, a spora część z nich pokazywała w kierunku naszego sektora popularne „elki”. Kibice z Hagi mają też bardzo dobre międzynarodowe kontakty z fanami Juventusu Turyn, Brugii, czy też walijskiego Swansea (grającego ostatnio w Premiership).

Warto w tym miejscu wspomnieć też o kontaktach na linii Cracovia – Ajax Amsterdam. Nie mają one może tak oficjalnego charakteru jak te Legii z Hagą, ale nie jest też tajemnicą, iż kibice obu klubów wzajemnie się na swoich meczach odwiedzają. Nie bez znaczenia jest przy tym też pewnie fakt odwoływania się wprost przez oba kluby do tradycji żydowskich. Przytaczając w tym miejscu kilka ciekawych faktów za książką Simona Kupera "Ajax, Żydzi, Holandia" – trzeba przypomnieć, że Ajax powstał w 1900 roku, a Amsterdam był wtedy jednym z większych skupisk Żydów w Europie. Po wielu perypetiach ze znalezieniem miejsca klub zbudował swój stadion we wschodnim Amsterdamie, gdzie żyła także liczna diaspora żydowska. Każda dzielnica Amsterdamu miała wtedy zresztą swoją ulubioną drużynę - Blauw-Wit był klubem południowej części miasta, DWS - zachodniej, De Volewijckers - północnej, a Ajax - wschodniej. Kiedy Rinus Michels, późniejszy legendarny trener Ajaksu i reprezentacji Holandii, w dzieciństwie szedł na stadion ukochanego klubu, jego ojciec mówił, że „idą do Żydów”. Rebe Mayer de Hond, malarz pochodzący z biednej żydowskiej rodziny (zginął w Sobiborze w 1943 roku) z kolei, skarżył się, że wielu jego rodaków „bardziej niż o synagogę martwi się wynikami Ajaksu”.

Zostając przy Ajaxie, warto zauważyć, że z pewnością jest to jedna z lepszych, jak nie najlepsza ekipa w Holandii i to w każdym aspekcie kibicowskiego rzemiosła. Ultrasi Ajaxu – VAK-410 (niedawno obchodzący swoje 10-lecie) – bardzo dobrze odnaleźli się na trybunach nowoczesnej ArenA – prezentując często zapierające dech w piersiach oprawy. Ich głównymi rywalami są ich „równolatkowie”, powstali 10 lat temu VAK-P, czyli ultrasi Twente Enschede. Ostatnio kibole obu klubów mogli ze sobą rywalizować przy okazji walki ich ukochanych drużyn o najwyższe trofea w kraju. Mistrzem Holandii został w zeszłym sezonie Ajax, a szaleństwo ogarnęło cały Amsterdam. W Pucharze Holandii z kolei obie ekipy grały na neutralnym, znanym i nam De Kuip w Rotterdamie. Z obu miast przyjechało po kilkanaście (!) tysięcy fanów, a doping i pirotechnika towarzyszyły piłkarzom przez całe 120 minut meczu (po dogrywce spotkanie wygrało Twente). Mecz kilkukrotnie nawet przerywano z uwagi na latające świeczki, ale w mediach obyło się bez podobnej do pobydgoskiej histerii…

Amsterdam_po_zdobyciu_mistrzostwa_przez_Ajax_2011

fina_pucharu_Holandii_2011

Oprócz wspominanych już w tekście PSV, Feyenoordu (warto w ich kontekście wspomnieć o małych ekipach FC Eindhoven i – nieco większej – Sparty Rotterdam, co powoduje, że Eindhoven i Rotterdam można „od biedy” uznać za miasta derbowe), Den Haag, Utrechtu czy NAC, w Holandii funkcjonują (i mają się dobrze) również mniejsze ekipy takie jak choćby Alkmaar, Volendam i Graafschap (to ci od „mocniejszej” sfery kibicowania) czy też NEC Nijmegen i Heracles Almelo (przygotowują całkiem sensowne pokazy ultras).

PSV_Eindhoven

jedna_z_opraw_Twente

Podsumowując, mimo, iż w ostatnich latach na pierwszy plan wysuwa się w Holandii rywalizacja Ajaxu z Twente (obie ekipy zagrały również rzecz jasna, w niedawnym Superpucharze) – głównie na doping i oprawy, ruch kibicowski w Holandii nie umarł również i w innych miejscach kraju, biorąc pod uwagę przy tym i inne aspekty kibicowania. To czy przetrwa w obecnym stanie, mimo silnych represji, zależy od zjednoczenia się środowiska - o co w przypadku holenderskich fanatyków na szczęście nie jest trudno. Pozostaje zatem być optymistą i życzyć kibolom w Holandii na te trudne dla nas wszystkich czasy wszystkiego najlepszego.

 
Wiara Lecha na Facebooku