Tu jesteś:

Start » Europa i Świat » Scena kibicowska w Szwajcarii
Scena kibicowska w Szwajcarii
Ocena użytkowników: / 7
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Navijac/Amalaryk/Bodziu   
wtorek, 25 października 2011 09:14
AddThis Social Bookmark Button

W niniejszym tekście Czytelnicy "kiboli" będą mogli zapoznać się ze szwajcarską sceną kibicowską. Kibice Lecha spoglądają najczęściej na kiboli z kraju Helwetów przez pryzmat pojedynków Kolejorza z Grasshoppers Zurich w ramach eliminacji do Pucharu UEFA. Fanatycy GCZ nie zaprezentowali się może w tych spotkaniach za dobrze, co jednak nie oznacza, iż w Szwajcarii nic się na trybunach nie dzieje. Jest bowiem dokładnie odwrotnie.

Nim przejdziemy do przedstawienia szwajcarskich fanatyków warto zapoznać się wcześniej z historią Szwajcarii oraz najważniejszymi cechami tamtejszej sceny. W okresie starożytności, tereny które dzisiaj nazywamy Szwajcarią, wchodziły w skład Imperium Rzymskiego. Średniowiecze z kolei to okres długich walk o pełną niezależność państwa (ostatecznie potwierdzoną w 1648 roku), która pełna była rozlewu krwi, a także bohaterskich czynów. Szesnastowieczna Szwajcaria była jednym z najważniejszych ognisk reformacji, gdzie głównie działał Jan Kalwin. W czasach wojen napoleońskich, szwajcarski rząd ogłosił neutralność  i uczynił to na tyle skutecznie, iż ta neutralność obowiązuje do dziś. XX wiek natomiast to głównie rozwój ekonomiczny państwa.

Szwajcarscy fanatycy swoje wzorce czerpali głównie od Włochów, Francuzów i Niemców. Helweci robią oprawy na dobrym poziomie, starają się jeździć w dobrych liczbach, a co ważne nie unikają odpalania pirotechniki na stadionach (w tym w ramach rozgrywek pucharowych), choć czasami może to prowadzić do wewnętrznych konfliktów wśród kibiców danego klubu (o czym szerzej poniżej). Bardzo często są także autorami różnych pomysłowych, prześmiewczych akcji odnoszących się do aktualnej sytuacji w kraju i na szwajcarskich stadionach.

Przedstawianie poszczególnych ekip zacznijmy od Zurychu, w której rozgrywają się najważniejsze derby w Szwajcarii. Na marginesie warto wspomnieć świeżą sytuację, iż ostatni mecz między ekipami z Zurychu, który miał miejsce 2 października, zakończył się przedwcześnie - bowiem gdy w 77 minucie doszło do konfrontacji między kibolami obu drużyn, sędzia przerwał mecz i nakazał piłkarzom zejść do szatni. Do starcia doszło, gdy fanatycy Grasshoppers zaprezentowali „pożyczoną” flagę swoich rywali.

Młyn FC Zurich nazywa się Südkurve, a o jego sile decydują takie grupy, jak Boys, Locos oraz Anthrax. Drugi młyn tworzy grupa Kreis4, składająca się z emigrantów z południowych Włoch, Serbii, Albanii i Turcji, a więc typowa mieszanka wybuchowa. Bardzo ciekawe jest przy tym to, iż grupy wchodzące w skład Südkurve to grupy zdecydowanie lewicowe, zaś Kreis4 to ugrupowanie prezentujące poglądy skrajnie prawicowe, co dziwi ze względu na mieszankę narodowościową, a także to, że każdy z Kreis4 opuścił wcześniej swój ojczysty kraj.

FC_Zurich_z_Young_Boys_Berno

Obecnie obie grupy są ze sobą skonfliktowane, a początek konfliktu przypada na wyjazdowy mecz z FC Basel, kiedy to Kreis4 odpalili około 25-30 rac, co nie spodobało się Südkurve, która żyje w dobrych stosunkach z władzami klubu. Konflikt nasilał się z kolejnymi meczami, a przed rozpoczęciem spotkań z HSV (w ramach pucharów europejskich) oraz Young Boys Berno - dochodziło wręcz do walk pomiędzy oboma zwaśnionymi ekipami.

Ultrasi FC Zurich prezentują bardzo ciekawe oprawy zarówno na meczach u siebie, jak i na wyjazdach. Wiadomą rzeczą jest przy tym, że największe ciśnienie wywołują w nich pojedynki derbowe.

derby_Zurichu_-_FCZ

Pora przejść do głównego rywala FC Zurich, czyli do Grasshoppers Zurich. Jest to najbardziej utytułowany klub w Szwajcarii, a kibice tego klubu często odwołują się do swojego lokalnego patriotyzmu, choćby w motywie z jednej z choreografii z minionego sezonu: Turicun patria nostra (Zurich naszą ojczyzną). Na meczach u siebie stało się już tradycją, że zbierają się na mieście i we wspólnym przemarszem udają się na stadion. Na wyjazdach nie stronią za to od pirotechniki.

GCZ_-_Zurich_nasz_ojczyzn

Przemarsz_kibicw_Grasshoppers_Zurich

Od jakiegoś czasu kibole GCZ protestują przeciwko władzom miejskim, które zobowiązały się do budowy nowego stadionu dla klubu. W 2007 roku klub musiał się w związku z tym wyprowadzić ze swojego rodzimego stadionu Hardtum, gdzie grał od 1927 roku. Obecnie klub jest zmuszony do gry na Euro-Stadium Letzigrund. Ten stadion jest zdecydowanie za duży, jak na potrzeby GC Zurich (pojemność 30.000, zaś frekwencja na meczach GCZ oscyluje wokół pięciu, sześciu tysięcy na mecz), poza tym ten stadion nie jest stadionem typowo piłkarskim, ponieważ jest tam bieżnia lekkoatletyczna. Wysokie koszty wynajmu doprowadziły zresztą do trudnej sytuacji finansowej klubu. Największą jednak bolączką kiboli GCZ jest to, iż muszą grać na stadionie swojego największego rywala – FC Zurich (który właśnie na Letzigrund rozgrywa swoje mecze).

Zaangażowani kibice GCZ postanowili zatem działać – najpierw wystosowali petycję do władz miasta, którą podpisało przeszło trzydzieści tysięcy osób, do tego pojawiły się transparenty na mieście, informujące o stadionie dla GCZ. Pierwsze sukcesy już są zresztą ich udziałem, albowiem w wyniku ich działań władze miasta zgodziły się na razie zmniejszyć kwotę wynajmu stadionu.

Żegnając się z Zurychem przechodzimy do przedstawienia kiboli FC Basel, aktualnego mistrza Swiss Super League. Dzięki występom w Lidze Mistrzów, fanatycy z Bazylei mają okazję zaprezentować się w Europie, co miejmy nadzieję wykorzystają w sposób godny swoich możliwości, zarówno na wyjazdach, jak i na meczach u siebie, gdzie nawet na zwykłe spotkania ligowe zawsze przychodzi minimum 25 tysięcy kibiców. Fanatycy FC Basel są chyba najbardziej „żądną wrażeń” ekipą w Szwajcarii, czego dowodem są bardzo częste starcia z innymi ekipami i służbami. Wystarczy wspomnieć tylko o tegorocznych zamieszkach w trakcie i po meczu pucharowym z FC Biel, kiedy to doszło do konfrontacji na murawie czy  starciach z służbami mundurowymi przed spotkaniem wyjazdowym z FC Zurich w lipcu, gdzie kilka osób zostało rannych. Ciekawostką jest natomiast fakt, iż gdy w 2009 roku, po zamieszkach również na meczu z ekipą z Zurychu, zamknięty został stadion w Bazylei - sąd administracyjny na skutek odwołania złożonego przez klub uznał, iż zamknięcie obiektu jest bezpodstawne, gdyż spełnia on wszystkie normy bezpieczeństwa. Ta decyzja mogłaby być z pewnością przykładem dla polskich polityków.

Apropos pomysłowych akcji Helwetów – to właśnie kibice FC Basel zasłynęli akcją z meczu wyjazdowego z FC Luzern, kiedy to z powodu rozpoczynającego się w Szwajcarii turnieju tenisowego, media postarały się skutecznie o przesunięcie godziny rozpoczęcia tego meczu. Kibole Basel wywiesili stosowny trans oraz obrzucili murawę sporą ilością piłeczek tenisowych - akcja nie przeszła bez echa w szwajcarskich mediach.

Akcja_FC_Basel

Warto krótko przedstawić także kiboli Young Boys Berno, którzy również prezentują dobry kibicowski poziom, pokazując się w dobrych liczbach zarówno na meczach u siebie (średnio ok. 20 tysięcy osób na meczu), jak i często na wyjazdach. Fanatycy tego klubu także nie stronią od pirotechniki i prezentują czasem bardzo ciekawe oprawy. W zeszłym sezonie dobrze prezentowali się na zagranicznych wyjazdach, chociażby w Stuttgarcie czy Londynie, będąc z pewnością kibicowską rewelacją rozgrywek Ligi Europy.

Ekipami, o których należałoby jeszcze wspomnieć są kibole FC Luzern oraz Sion. Fani tych pierwszych w tym roku świętują stulecie klubu, co ukoronowali niedawno bardzo ładną dwuczęściową oprawą na meczu z FC Basel.

Jak wynika z powyższego tekstu, Szwajcaria to doskonały przykład, iż mimo represji na które środowisko kibicowskie w tym kraju natrafiło przed i po Euro 2008, można przetrwać ciężką nagonkę ze strony rządu, milicji oraz mediów. Najgorsze czasy dla fanatyków w Szwajcarii nadeszły w 2009 roku, kiedy to wprowadzono szybkie sądy dla kibiców oraz zaczęto wprowadzać bazę chuliganów, do której można trafić nawet będąc tylko w pobliżu zamieszek. Mimo to szwajcarscy kibole mają się bardzo dobrze, są perfekcyjnie zorganizowani i można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że obecnie ich scena kibicowska znajduje się w świetnej kondycji.

W Szwajcarii jeździ się obecnie w dobrych liczbach, zarówno w lidze, jak i pucharach europejskich, pojawiają się tam choreografie na dobrym poziomie (w tym nawet podwieszane oprawy na wyjazdach, o co przecież bardzo ciężko – przykład Young Boys Berno), a pirotechnika bardzo często gości na tamtejszych stadionach. Z pewnością musi to cieszyć, polskich kibiców, którzy stali się tematem zastępczym wobec niespełnionych obietnic rządu. Dzięki działaniom szwajcarskich fanatyków tamtejsze trybuny cały czas jednak „żyją” i są miejscem, gdzie każdy kibic czuję się, jak u siebie - a przecież o to w tym wszystkim chodzi.

 
Wiara Lecha na Facebooku