Tu jesteś:

Start » Europa i Świat » Scena kibicowska w Grecji
Scena kibicowska w Grecji
Ocena użytkowników: / 18
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Amalaryk/Navijac/borewicz/bodziu   
poniedziałek, 25 kwietnia 2011 08:52
AddThis Social Bookmark Button

Uważny Czytelnik zapewne zauważy, że  po raz kolejny zabieramy go na Bałkany, tym razem do Grecji. Podobnie jak w krajach poprzednio opisywanych, tak i w Grecji kibice reprezentują bardzo żywiołowy doping, zamiłowanie do pirotechniki oraz naprawdę fanatyczne przywiązanie do klubu (o czym często mogą się przekonać przyjeżdżający autokarami...piłkarze ekip goszczących na danym terenie). Ekipy z Grecji mają zresztą bardzo dobre kontakty z topowymi firmami serbskiej sceny - Olympiakos i Crvena Zvezda czy PAOK i Partizan, to dobre zgody znane w całym kibicowskim światku. Warto na początku wspomnieć też o tym, iż z piłkarskiego punktu widzenia Grecja jest nam Polakom i poznaniakom bardzo bliska, z uwagi na trenerskie osiągnięcia Kazimierza Górskiego i Jacka Gmocha, piłkarskie popisy Józefa Wandzika, „Gucia” Warzchy i Michała Żewłakowa, czy też wreszcie na grę naszego legendarnego „Okonia” w AEK Ateny.


O historii Grecji, szczególnie tej starożytnej, napisano wiele książek i artykułów. Warto nadmienić, iż Grecy bardzo długo czekali na uzyskanie swojej niepodległości (od opanowania greckich polis przez Rzymian, aż do XIX wieku). Równie burzliwie w dziejach Hellady zapisał się wiek XX.
Przed I wojną światową Grecja wzięła udział w dwóch wojnach bałkańskich, przez co powiększyła swoje terytorium. Następny okres, to czas niepokojów i dyktatury (w tym czasie Grecja była monarchią). Przebieg II wojny światowej w Grecji był bardzo podobny do wydarzeń w Polsce. Część oddziałów partyzanckich pozostała wierna monarchii, natomiast prym wiodło ELAS (Greckie Ludowe Wojsko Wyzwoleńcze), składające się z partyzantów o różnych poglądach politycznych (głównie lewicowych), które kontrolowało większość terytorium państwa. Powojenne losy Greków, podobnie jak i Polaków, zostały ustalone pomiędzy przywódcami największych mocarstw. O losach Grecji miała decydować Wielka Brytania. Konsekwencją tamtych wydarzeń była wojna domowa w Grecji w latach 1946-1949, która zakończyła się zwycięstwem monarchistów. Jednakże niepokoje trawiły Helladę dalej (m.in. krytykowano wystawny tryb życia rodziny królewskiej; protestowała armia, co doprowadziło w efekcie do detronizacji monarchii). Tamte podziały utrwaliły się zresztą także na greckiej kibolskiej scenie i trwają do dziś - część (większość) grup ma zapatrywania zdecydowanie anarchistyczne i lewicowe (jak np. Super 3 z Arisu Saloniki, którzy często w motywach swoich opraw wykorzystują Che Guevarrę), a część (jak OFI Kreta) jest prawicowych przekonań.

Pora przedstawić już jednak kiboli w Grecji. Na wyróżnienie zasługują fanatycy z następujących trzech miast: Ateny (Panathinaikos, AEK, Panionios), Pireus - wchodzi w skład aglomeracji Wielkich Ateny – (Olympiakos) oraz Saloniki (PAOK, Aris).
Najważniejsze pojedynki toczą się, co zrozumiałe, pomiędzy Panathinaikosem a Olympiakosem (tzw. Wielkie Derby Aten) oraz między PAOKiem a Arisem (derby Salonik).
Obserwując greckich kibiców, można wyróżnić kilka cech tamtejszej sceny. Przede wszystkim żywiołowy i melodyjny doping, wspaniałe pieśni, które są bardzo długo śpiewane (m.in. słynne Horto magico czy Paokara), a to wszystko okraszone dużą ilością pirotechniki, która bardzo często, w kompletnie niekontrolowany sposób, ląduje poza sektorami kiboli. Jeżeli chodzi o oprawy, to Grecy prezentują się pod tym względem lepiej niż np. Serbowie i Chorwaci, prezentując sporo starannych opraw i duże ilości konfetti czy serpentyn. Kolejna cecha tamtejszej sceny to dość spore utrudnienia ze strony władz. Większość meczów w greckiej ekstraklasie ma status meczu o podwyższonym ryzyku, a konsekwencją tego jest brak kibiców gości. W związku z tym, przy opisywaniu konkretnych ekip, niestety nie będziemy opierać się na liczbach wyjazdowych (warto w tym miejscu jednak wspomnieć o rekordowym wyjeździe na niedawny finał Pucharu Grecji, kiedy to Aris zjawił się w odległych od Salonik o 500 kilometrów Atenach na meczu z Panathinaikosem w ok. 20 tysięcy!) , a jedynie na frekwencjach z meczów u siebie. Greccy kibole utrzymują szerokie kontakty z kibicami z zagranicy (m.in. silne zgody Panathinaikosu z Rapidem, czy też wspomniane Olympiakosu z Crveną Zvezdą, PAOKu z Partizanem). I wreszcie wyjazdy, czyli „sól kibicowania” - w lidze (o czym już była mowa) greckim fanatykom ciężko pokazać w pełni swoje możliwości, ale w pucharach jest już zdecydowanie łatwiej. Wspomniane dwadzieścia kilka tysięcy kibiców Arisu na finale pucharu Grecji, albo dziewięć tysięcy kiboli Panathinikosu w Rzymie (mecz z Romą w ramach Ligi Euopy) z pewnością robią wrażenie.


Przedstawienie poszczególnych greckich grup zaczniemy od najstarszej, czyli od założonej w 1966 roku Gate 13, zrzeszającej kiboli Panathinaikosu Ateny (Panathinaikós Athlitikós Ómilos – PAO). Frekwencja fanów ze stolicy Grecji jednak już aż tak nie poraża, najczęściej na Stadionie Olimpijskim w trakcie meczu pojawia się między 20 a 25 tysięcy osób, choć są też mecze, które przyciągają „tylko” 13 tysięcy kibiców. Oczywiście na najciekawszych spotkaniach, jak derbowe z Olympiakosem, potrafi pojawić się nawet ponad 50 tysięcy osób. Na wyjazdach natomiast, gdy już mogą się pokazać, bardzo często zajmują całe sektory gości. Gate 13 ma zagraniczne zgody z grupą Tornado Rapid z Wiednia, AS Roma Ultras oraz Orgullo Vikingo (Real Madryt). Warto wspomnieć również, że kibole Panathinaikosu swój fanatyczny doping prezentują także na spotkaniach drużyny koszykarskiej, a filmiki z niedawnych meczów z Barceloną, kiedy to cała hala falowała w blasku pirotechniki, każdy fanatyk mógłby oglądać godzinami.

4

Zostając w stolicy Grecji, przechodzimy do kibiców AEK-u Ateny (Athlitiki Enosis Konstantinoupoleos - klub założony w 1924 roku przez wypędzonych z Konstantynopola Greków). Największa z tamtejszych grup kiboli, Original 21, założona została w 1982 roku przez kibiców, którzy odłączyli się od istniejącej również do dzisiaj Gate 21, powstałej w 1975 roku. Klub rozgrywa swoje mecze na tym samym obiekcie co Panathinaikos, jednak frekwencja jest niższa, niż w przypadku lokalnego rywala, bowiem plasuje się najczęściej w okolicach 10-13 tysięcy, a w przypadku najlepszych i najciekawszych spotkań (derby) na stadionie melduje się powyżej 25 tysięcy kibiców. Większość fanów AEK-u nie kryje się ze swoimi lewicowymi poglądami. Aktualnie utrzymują zagraniczne kontakty z opisywanymi już w fanatykami Olympique Marsylia oraz włoskiego Livorno.


Trzecim klubem z Aten wartym opisania jest Panionios. Choć fani tego klubu są bardzo nieliczni (frekwencja nawet na derbach nie przekracza czterech tysięcy), to głośno zrobiło się o nich latem ubiegłego roku, kiedy to zniszczyli własny stadion. Wszystko za sprawą incydentu, w ramach którego z powodu, iż na ich obiekcie swój mecz w europejskich pucharach miał rozgrywać AEK (nie mógł zagrać na Stadionie Olimpijskim, z powodu złego stanu murawy) - trzydziestu kiboli Panioniosu wtargnęło w nocy na teren stadionu, wykopało dziury w murawie, przewróciło bramki, podpaliło ławki rezerwowych oraz wymalowało wrogie hasła pod adresem AEK-u oraz UEFY. Przykład ten bardzo dobrze uwidacznia poziom szaleńczego fanatyzmu w Grecji, pokazując, co są w stanie zrobić kibice, byleby  tylko ich świątyni nie zbezcześcili fani lokalnego rywala.


Przenosimy się teraz do Pireusu, gdzie tamtejsza grupa silna Gate 7 czynnie dopinguje nie tylko sekcję piłkarską miejscowego Olympiakosu, ale także siatkarską i koszykarską. Korzenie tej ekipy biorą się z tragedii w 1981 roku, kiedy to podczas meczu, w którym Olympiakos zdobywał Mistrzostwo Grecji, w euforii stratowanych zostało wiele osób, a 21 z nich zginęło. Kibice, chcąc być jak najbliżej piłkarzy, którzy niedługo mieli wyjeżdżać ze stadionu główną bramą, postanowili zbiec po schodach. Okazało się jednak, że jedna z bram – siódma - jest zamknięta, a napierający tłum udusił i zadeptał osoby, które stały na jego czele. Właśnie stąd wzięła się nazwa grupy kiboli Olympiakosu, którzy mogą pochwalić się chyba najrówniejszą frekwencją spośród wszystkich dużych greckich ekip, bowiem na prawie każdym meczu liczba fanów na ich stadionie oscyluje w okolicach 30 tysięcy. Gate 7 ma bardzo długo trwającą zgodę z Crveną Zvezdą Belgrad (od 1986 roku).

1

2

Klubem, który odpala chyba najwięcej pirotechniki w Grecji jest PAOK Saloniki. Ich grupa, Gate 4, powstała w 1976 roku. Podobnie jak inne duże ekipy, tak i ta swój fanatyzm pokazuje także w halach koszykarskich. Frekwencja na meczach PAOK-u oscyluje w granicach 7-13 tysięcy, w porywach do 20 tysięcy na najlepszych meczach. Fani z Salonik pokazali się w tym roku przed meczem Pucharu Grecji z Olympiakosem, kiedy to wiedząc, że z powodu zamkniętego stadionu nie będą mogli pójść na mecz, pojawili się dzień przed spotkaniem na treningu swojej drużyny w imponującej liczbie sześciu tysięcy.

5

Gate 4 ma bardzo mocną zgodę, istniejącą od początku lat 90.tych z serbską ekipą Grobari (Partizan Belgrad). Podobnie jak w przypadku przed chwilą opisywanego klubu z Pireusu, tak i tutaj po czasie (w 2006 roku), niejako w odpowiedzi na triadę Olympiakos – Crvena – Spartak, (choć akurat Spartak nie bardzo "lubi się" z Olympiakosem) do obu grup dołączyło CSKA Moskwa, choć w obu przypadkach te „dodatkowe” kontakty z Rosjanami są znacznie mniej silne, niż zgody grecko-serbskie (tzw. „orthodox brothers”).


Kibole drugiego klubu z Salonik, Arisu, zrzeszeni są w grupie o nazwie Super 3, powstałej w 1990 roku. W tym sezonie mogli się z nimi spotkać w meczach pucharowych kibice Jagiellonii Białystok. I choć frekwencja Arisu nie powala może na kolana (od 7 do 13 tysięcy kiboli na meczu), to swoim dopingiem wokalnym oraz pokazami pirotechnicznymi niejednokrotnie udowadniali, że należy ich zaliczać do ścisłej czołówki ekip kibicowskich w kraju. Warto przy tym wspomnieć o kontaktach, które łączą kibiców Arisu z kibicami słynnego argentyńskiego Boca Juniors (udało się nawet zorganizować towarzyski sparing pomiędzy obiema drużynami z niewyobrażalną ilością pirotechniki, a kibice z Salonik na meczu ostatnich Mistrzostw Świata pomiędzy Grecją a Argentyną kibicowali na miejscu w RPA...Argentynie!).

6

Jak widać z powyższego opisu, w Grecji wytworzyła się bardzo charakterystyczna scena kibicowska, na którą wielu spogląda z zachwytem oraz zazdrością; chociaż polskiemu fanatykowi przeszkadzałaby zapewne z drugiej strony mała ilość wyjazdów, szczególnie na te najważniejsze mecze. Bo trudno sobie przecież nam wyobrazić spotkania między Legią a Lechem, albo Wielkie Derby Śląska bez udziału kibiców gości. Represje w stosunku do kibiców są więc w Grecji w stosunku do Polski posunięte jeszcze o krok dalej...

 
Wiara Lecha na Facebooku