Tu jesteś:

Start » Europa i Świat » Kaukaska scena kibicowska
Kaukaska scena kibicowska
Ocena użytkowników: / 13
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Bodziu   
niedziela, 25 lipca 2010 20:32
AddThis Social Bookmark Button

 Po wylosowaniu w poniedziałek 21.czerwca Interu Baku jako rywala w II rundzie eliminacyjnej do rozgrywek Ligi Mistrzów - część fanatycznych kibiców Lecha złorzeczyła, że musi odpuścić wycieczkę w tamte rejony świata z uwagi na jej wysoką cenę (często łączyło się to z faktem, iż spora grupa z tych złorzeczących swoją „przygodę życia” przeżyła już tam z Lechem dwa lata temu), inna część ucieszyła się na nadarzającą się przy okazji dwumeczu okazję obejrzenia na żywo gór Kaukazu i miejscowej kultury, a zdecydowana większość kibiców i sympatyków Lecha wzięła się za prognozowanie sportowych szans Kolejorza na ewentualny awans do kolejnej fazy rozgrywek. Nikt albo prawie nikt nie począł ekscytować się natomiast ewentualnymi pojedynkami kibicowskimi jakie przyjdzie nam toczyć z Azerbejdżanami. Czy istotnie jest tak, że nie ma czym, a Kaukaz to wielka kibicowska pustynia?

Pytanie to jest tym bardziej zasadne, iż w II rundzie Lech mógł przecież trafić ormiański Pjunik (Puynik) Erewań czy gruzińskie Olimpi Rustavi, z którym zresztą w sezonie 2009/2010 w eliminacjach do Ligi Europy spotkała się warszawska Legia. Zacząć z pewnością należy jednak od przedstawienia kiboli w Azerbejdżanie, gdyż to Inter został rozlosowany w Nyonie jako nasz przeciwnik. Dodajmy - kiboli bardzo dobrze nam znanych, bo przecież w tak udanym dla Kolejorza sezonie 2008/2009 – wspaniała pucharowa przygoda zaczęła się meczami z Chazarem Lankaran, nazywanym szumnie „Chelsea Kaukazu”.  Chazar, podobnie zresztą jak Inter, jest bardzo młodym klubem, powstanie obu datuje się bowiem na 2004 rok (Inter od 1997 roku funkcjonał pod nazwą Khazar University). Kibice Chazaru (Khazaru) są jednak uważani za najlepszych fanów w kraju. Zdecydowanie są najbardziej aktywni. Jako jedyni regularnie jeżdżą bowiem za swoją drużyną na krajowe mecze wyjazdowe. Reszta kibicowskich ekip z Azerbejdżanu od święta za swoimi drużynami wybiera się natomiast jedynie na mecze derbowe. Kibole z Lankaranu zapełniają także regularnie swój 15-tysięczny stadion w tym mieście. Nam, kibicom Lecha, nie dane jednak było na nim gościć, bo jak zapewne wszyscy pamiętają - UEFA latem 2008 roku nakazała klubowi z Azerbejdżanu rozegrać mecz na narodowym stadionie im. Tofika Bachramowa w Baku. W tym roku Chazar swoje mecze pucharowe rozegra już jednak w Lankaranie, na co wpływ ma niewątpliwie okoliczność, iż we wrześniu 2008 roku zaczęło w tym mieście funkcjonować lotnisko, które obsługuje już coraz więcej lotów międzynarodowych. Delegacja Lecha w Baku, która kibiców Chazara miała okazję obserwować na wspomnianym już reprezentacyjnym stadionie, podczas swojej wizyty dwa lata temu była straszona „fanatami”, którzy mieli objawić się tak na mieście, jak i na obiekcie. W tym miejscu jasno trzeba już jednak jasno stwierdzić, iż kibice z Azerbejdżanu istotnie nie należą do światowej, a nawet europejskiej czołówki, toteż nic godnego odnotowania się na ulicach Baku nie stało, doping kibiców Chazara w glebę nie wgniatał (ograniczył się jedynie do wznoszenia sporadycznych głośnych okrzyków), a na samym stadionie obyło się bez prezentacji ultras. Ciśnienie kibicom z Lankaranu podniosło jednak zdecydowanie…zdjęcie koszulek przez kiboli Lecha, kiedy cały stadion dosłownie eksplodował a na twarzach Azerbejdżanów odmalowało się przysłowiowe „zło, zło, agresja” w czystej postaci :) Należy w tym miejscu dodać, iż miało to związek z okolicznością, że takie zachowanie w kulturze islamu uznawane jest za lekceważące i stanowi nie lada zniewagę.

Wracając do klubów ze stolicy, obecnie w azerbejdżańskiej Premier Lidze gra ich pięć (oprócz Interu także FK, Neftczi, Olimpik i MOIK Baku, który w zeszłym sezonie awansował z zaplecza najlepszej ligi kraju, zajmując zresztą miejsce znanego kibicom Lecha Karwanu Jewlach) Kibice stołecznych klubów (poza kibicami Neftczi, o których szerzej poniżej) nie należą jednak do czołówki swego kraju. Kibice Interu są dodatkowo niezbyt lubiani przez fanów innych drużyn, a sam klub również jest raczej obiektem niechęci, z uwagi na fakt, iż gra tam bodaj najwięcej obcokrajowców. Warto też wspomnieć, że Inter przez całe sześć lat swojego istnienia nie dorobił się…własnego stadionu! Obecnie Inter gra na wynajętym przez siebie stadionie Shafa (oprócz niego grają tam również stołeczne Olimpik i Bakili), który jest pierwszym w kraju stadionem mającym wszystkie miejsca siedzące (łącznie 8.152) i mającym sztuczną nawierzchnię – podobnie jak moskiewskie Łużniki. UEFA jednak nie dopuściła go do rozgrywania meczów II rundy eliminacji i pierwszy mecz Interu z Lechem odbył się jak wszyscy wiemy na wspomnianym już  stadionie im. Tofika Bachramowa.

Z pewnością opisując kibiców z Azerbejdżanu nie można pominąć kiboli Neftczi Baku. Oprócz fanów Chazara, fanatycy Neftczi uważani są za najlepszych w kraju (mecze pomiędzy Chazarem a Neftczi określane są nawet mianem „derbów Azerbejdżanu”), poza tym warto zauważyć, iż Neftczi jest jedynym klubem z Azerbejdżanu, który grał w pierwszej lidze Związku Radzieckiego (jednak bez większych sukcesów). Wszyscy kibice w tym kraju ściskali zatem swoje kciuki za Neftczi w latach 1937 – 1991. Obecnie jednak temu zasłużonemu klubowi idzie coraz słabiej (w ostatnim sezonie zajął 6.miejsce), w związku z tym na jego mecze przychodzi coraz mniej kibiców, co również nie wystawia niestety azerbejdżańskim fanom najlepszego świadectwa. Przy tej okazji warto wspomnieć, że wspólne kibicowanie jednemu klubowi jest dla kibiców z Azerbejdżanu i w ogóle z Kaukazu zjawiskiem charakterystycznym. Co za tym idzie – na tamtejszej scenie kibicowskiej nasze pojęcia klubowych „zgód i kos” są mocno umowne. Co więcej, kibice wszystkich azerbejdżańskich klubów zjednoczeni są w nowopowstałej grupie Sector 11 Ultras, której członkowie dopingują wszystkie drużyny z Azerbejdżanu grające w europejskich pucharach oraz narodową reprezentację. Jak już wspomniałem jednak wcześniej, kibicowska scena w europejskim wydaniu w Azerbejdżanie dopiero raczkuje. Kibice raczej nie wybierają się zatem za drużynami czy narodową reprezentacją na zagraniczne wyjazdy, co oprócz słabego rozwoju kibicowskiej sceny spowodowane jest również wysokimi kosztami, które się z tym wiążą oraz trudnościami w uzyskaniu wizy. Poza tym pokazy ultras w ostatnim czasie zostały odgórnie mocno ograniczone, a wszelka pirotechnika surowo zabroniona, po tym jak na reprezentacyjnym meczu z Finlandią w 2009 roku obecni na stadionie im. Bachramowa kibice podpalili…gazety, a narodowa arena widowiskowo przez chwilę stanęła w płomieniach :)

1

Ostatnią wartą wzmianki ciekawostką dotyczącą kibiców w Azerbejdżanie jest fakt, iż grające w europejskich pucharach drużyny z Azerbejdżanu bardzo często wspierają swoim dopingiem członkowie…ultrAslan, a więc słynnego fan-clubu najbardziej chyba znanego tureckiego klubu – Galatasaray Stambuł. Zjawisko to nie jest jednak nadzwyczajne, Turcy i Azerbejdżanie (wszyscy, którzy byli w Baku wiedzą, ze to żaden błąd – lud Azerów wymarł bowiem ok. XII w.) mają to samo pochodzenie i język, stąd wielu Turków kibicujących Galacie po prostu w Azerbejdżanie mieszka (w Baku ultrAslan mają nawet swój „oddział”).

2

Opuszczając na chwilę Azerbejdżan i zwracając swoje oczy na inny kaukaski kraj – Armenię, należy zwrócić uwagę, iż wiele z uwag odnośnie kiboli azerbejdżańskich można bez trudu przenieść na grunt ormiański. W Armenii największe sukcesy w lidze ZSRR odnosił Ararat Erewań (mistrz ZSRR z roku 1973, zdobywca Pucharu Związku w latach 1973 i 1975), który grał nawet w ćwierćfinale Pucharu Mistrzów. Po upadku ZSRR futbol w Armenii jednak podupadł i znacznie spadła również frekwencja na stadionach. Dziś mecze reprezentacji ogląda ok. 10-15 tysięcy kibiców, na reprezentacyjnym stadionie „Republikańskim” posiadającym 18.000 miejsc. Na scenie klubowej numerem jeden jest obecnie niedoszły rywal Lechitów - Pjunik Erewań. W liczącej osiem zespołów krajowej lidze, sześć z nich posiada zorganizowane fan-cluby (oczywiście w bardzo skromnym, kaukaskim wydaniu). Najważniejszą organizacją kibicowską jest (podobnie jak przypadku Sector 11 Ultras) grupa zrzeszająca fanów reprezentacji o nazwie First Armenian Front (FAF), która powstała w 2007 roku jako inicjatywa członków niezwykle popularnego w Armenii forum kibicowskiego armfootball.com. Dzięki potędze internetu oraz popularności pewnego portalu społecznościowego :) – obie kaukaskie organizacje kibicowskie nie są już anonimowe, a jeden z członków FAF zdążył nawet udzielić wywiadu znanemu polskiemu periodykowi poświęconemu kibolskiej tematyce. Z tego wywiadu można dowiedzieć się m. in. iż celem grupy jest formowanie kultury kibicowskiej w tym kraju, że grupa zrzesza kibiców różnych klubów ormiańskich (obok Pjunika, licznie reprezentowane są np. Bananc Erewań lub Mika Asztarak), o problemach, które ormiańscy kibice mają każdorazowo przy okazji meczów z OMONem i KGB czy wreszcie o tym, że ostatnio FAF próbuje „odciąć pępowinę” od rodzimej federacji - zaczynając samemu produkować kibicowskie reprezentacyjne gadżety.

3

4

Przy okazji warto przypomnieć delikatną kwestię Nagornego (Górskiego) Karabachu, który jest ormiańską enklawą otoczoną ze wszystkich stron państwowym terytorium Azerbejdżanu i jednocześnie zarzewiem konfliktu, z powodu którego Azerbejdżan i Armenia nie utrzymują stosunków dyplomatycznych. Przenosi się to oczywiście na kibicowskie międzynarodowe animozje, jednak kibice obu krajów nie mieli się jeszcze okazji spotkać na oficjalnym meczu międzynarodowym, chociaż oba kraje były przecież w „polskiej” grupie eliminacyjnej do Euro 2008 (UEFA w obawie przed zamieszkami oba mecze jednak odwołała przyznając zespołom po 0 punktów i nie decydując się nawet na rozegranie ich na neutralnym terenie, a drużyny te „z urzędu” nie mogły wpaść na siebie w eliminacjach do Euro 2012). Co ciekawe klub o nazwie FK Qarabag występuje z powodzeniem w azerbejdżańskiej lidze (ostatnio zajął gwarantujące start w Lidze Europy 3.miejsce) – jednak do 2009 roku z powodu konfliktu rozgrywał swoje mecze w Baku, na stadionie Surakhani. W samym Górskim Karabachu natomiast są również do dziś organizowane pół-amatorskie, wewnętrzne i całkowicie autonomiczne ligowe rozgrywki.

Najgorzej pod względem kibicowskim z krajów regionu Kaukazu prezentuje się Gruzja (o słabości tamtejszych kiboli jasno wypowiedzieli się sympatycy Legii po pucharowych meczach z Olimpii Rustavi) i jej trybuny, jednak naturalna dyfuzja obowiązujących trendów każe przypuszczać, iż już całkiem niedługo ruch kibicowski zacznie się tworzyć także i tam.

Podsumowując i wracając niejako do pytania zadanego na początku, ruch kibicowski na Kaukazie istnieje, ale jest dopiero w fazie raczkowania, w związku z czym rzeczywiście - kibicowsko dwumecz z Interem Baku będzie raczej do zapomnienia, a rywalizację na trybunach powinniśmy wygrać bezdyskusyjnie. Nie znaczy to jednak, że Kaukaz należy całkowicie lekceważyć, lecz wręcz przeciwnie - warto się rozwojowi tamtejszych kiboli przyglądać i mu kibicować; nie jest bowiem wykluczone, że z czasem pojawi się tam coś na kształt tureckiego fanatycznego stylu kibicowania, który należy przecież do najbardziej podziwianych w całej Europie.

 
Wiara Lecha na Facebooku