Tu jesteś:
| Legia Warszawa - Lech Poznań: Zapowiedź meczu |
| Wpisany przez Miłosz |
| wtorek, 21 września 2010 19:41 |
|
Przedstawienie rywala Z Legii przed sezonem odeszli m.in Kumbev, Fangzhuo, Grzelak, Jarzębowski, Mięciel, Smoliński i Szala. Pozbyto się więc zawodników, którzy zajmowali miejsce w kadrze, za wiele do drużyny nie wnosząc. W ich miejsce pozyskano sześciu zawodników zagranicznych, a z wypożyczenia wróciło dwóch obiecujących Polaków. W bramce w pierwszych kolejkach bronił Marijan Antolović, Chorwat kupiony z HNK Cibalia, który zapowiadał, że Legia za kilka lat zarobi na nim fortunę. Być może, ale na razie się na to nie zanosi, bo 21-letni Antolović wielkich umiejętności nie pokazuje. Wysoki, mało dynamiczny, ze słabą techniką bramkarską, nie wybronił Legii ani jednego meczu. Teraz jeszcze dobitniej okazało się, kim był dla Legii Mucha, bo wojskowi grali w ubiegłym sezonie równie źle, tyle że mieli w bramce Słowaka, którym sam wywalczył dla nich połowę punktów. W ostatnim meczu Chorwata zastąpił młody Machnowskyj i nie dał nadziei, że będzie ostoją drużyny, więc w piątek do bramki wróci raczej Antolović. W obronie na prawej stronie gra Artur Jędrzejczyk, który poprzednią rundę spędził w Koronie. Na środku w meczu z Zagłebiem wystąpił już żelazny duet Astiz-Choto. Do dyspozycji trenera pozostaje też kupiony z Partizana 25-letni Srda Kneżević. Serb, który przez ostatnie trzy lata świętował mistrzostwo swojego kraju, może grać jako stoper, jak i na prawej stronie. O pozycję lewego obrońcy walczą Kiełbowicz i Komorowski. Skorża odsunął od drużyny Wawrzyniaka, a szkoda, bo w pierwszych pięciu kolejkach to był chyba najgorszy zawodnik w całej lidze. W pomocy podobny los spotkał Iwańskiego i Gizę. Rolę defensywnego pomocnika pełni kapitan drużyn, 27-letni Chorwat Ivica Vrdoljak, który do tej pory był solidnym punktem Dinama Zagrzeb. On jeszcze nie daje drużynie pełni tego, co oczekuje trener, ale po dotychczasowych meczach, z nowych zawodników sprawdza się chyba najlepiej. W środku pola wspomaga go Ariel Borysiuk. Na prawym skrzydle pewny plac ma Portugalczyk Manu. Były gracz Maritimo, AEKu i Benfiki ma tylko 171cm, może i jest przebojowy, ale twarde krycie pozwala sobie z nim łatwo poradzić. Na lewej flance o pozycję walczą Rybus i Radović. Ofensywnym pomocnikiem jest Cabral, który na razie gra przeraźliwie słabo, i to że być może dostanie kolejną szansę w meczu z Lechem zawdzięcza właściwie tylko odsunięciu Iwańskiego, który przewyższał go do tej pory o dwie klasy. W każdym razie po zawodniku Valez Sarsfield, mistrzu świata U-20 z 2007r., można się spodziewać o wiele więcej. W ataku powinien grać Bruno Mezenga, którego pozyskano z Flamengo, a w przeszłości strzelił dla Ordusporu Kulubu 21 bramek w 32 meczach na zapleczu tureckiej Ekstraklasy. Tyle że Mezenga jest na razie tak słaby, że wobec kontuzji Chinyamy ostatnio szansę dostał młody Kucharczyk. A gdy 19-latkowi, byłemu zawodnikowi Świtu nie szło najlepiej, to wszedł za niego jeszcze młodszy Żyro. StatystykiPo 6. kolejkach Kolejorz jest w tabeli 8. z dorobkiem ledwie 8 punktów i 5 oczkami straty do prowadączej w tabeli Jagi. Pewnym pocieszeniem jest fakt, że Lech rozegrał jedno spotkanie mniej niż drużyny z czołówki, a w ostatniej serii spotkań swoje mecze przegrały Jagiellonia i Bełchatów, a Korona z Wisłą podzieliły się punktami, więc nasza strata do liderów nie urosła. Lech zdobył do tej pory 8 goli, w tym 5 w meczu z Cracovią. Daje to łącznie 5 ofensywę za Jagą, Górnikiem, Koroną i Widzewem. Jeśli chodzi o defensywę, to cztery stracone bramki, ustawiają nas tylko za Arką, która do tej pory dała sobie wbić ledwie 3 gole. W klasyfikacji strzelców 3. pozycję z 4 golami zajmuje Artjoms Rundevs (przed nim Niedzielan i Sernas), a w zestawieniu najlepszych asystentów Kikut z 3 podaniami otwierającymi drogę do bramki jest 2. za Małkowskim z Bełchatowa. Trzeba przypomnieć, że porażka z Jagą przerwała trwającą 25 spotkań serię ligowych meczów Lecha bez porażki, która trwała od jesiennego spotkania z Legią. Po ostatniej kolejce nie ma już w naszej lidze niepokonanej drużyny. Legia okupuje 14. pozycję, tuż nad strefą spadkową. Z 6 spotkań wygrała 2, co daje jej dorobek 6 punktów. W pokonanym polu legioniści zostawili Cracovię i Śląsk, a zerowym dorobkiem zakończyły się ich starcia z Polonią Warszawa, Bełchatowem, Ruchem i Zagłębiem. Cztery strzelone bramki i dziewięć straconych przekłada się na najgorszą ligową ofensywę i trzecią od końca linię obrony. Po jednym golu dla Legii zdobyli dotychczas Komorowski, Iwański, Rybus i Vrdoljak. To jest łącznie mniej niż Legia strzeliła Arsenalowi w pojedynczym spotkaniu, co oczywiście dobitnie pokazuje, jak mocna jest polska liga. Z kronikarskiego obowiązku, po asyście mają Iwański i Vrdoljak. Legia ma w dorobku 6. punktów, które jednak zdobyła bardzo szczęśliwie, bo ani z Cracovią, ani ze Śląskiem na komplet oczek nie zasłużyła. Cracovia przez ogromną część spotkania była zdecydowanie lepsza i frajersko straciła gola w ostatniej minucie po błędzie Cabaja, a ze Śląskiem Legia oddała na bramkę rywali bodaj jeden celny strzał. Jedyne co może się podobać w grze Legii długimi chwilami to pressing. W spotkaniu Lecha z Legią nikt nie pauzuje za kartki, ale w Kolejorzu zagrożony jest Arboleda, a w Legii Vrdlojak. Mecze Lecha z Legią w lidze z ostatnich sezonów:
Bilans meczów Lecha z Legią w Ekstraklasie: 94 mecze, 28 wygranych Lecha, 27 remisów i 39 zwycięstw Legii. Bramki 87:129 na korzyść Legii. Inne ciekawsze mecze 7. kolejki:
Legia Warszawa - Lech Poznań, 24 września, 20:00. Transmisja w C+. |



Gdyby ktoś przed rozpoczęciem sezonu powiedział, że spotkanie 7. kolejki między Legią i Lechem będzie jednocześnie starciem drużyn zajmujących odpowiednio 14. i 8. miejsce, to pewnie większość spojrzałaby na niego z politowaniem. Lech to przecież aktualny Mistrz Polski z potencjałem na obronę tytułu, a odmieniona Legia, w którą przed sezonem wpompowano ogromne pieniądze, miała być głównym faworytem do odebrania poznaniakom korony. Tymczasem rzeczywistość okazała się zupełnie inna. W czole tabeli znajdują się kolejno Jagiellonia, Górnik, GKS Bełchatów i Korona, czyli nominalni ligowi średniacy, a uznane firmy, które zdominowały ligę w ostatnich latach, notują wpadkę za wpadką. Jak zwykle o prestiż, jak zwykle o satysfakcję, i niestety o wyrwanie się z dolnej połówki tabeli, a nie o bezpośrednie rozstawienie w ligowej czołówce, zagrają więc 24 września lechici w Warszawie.




