Tu jesteś:

Start » Inne aktualności » Inne » LECH – LECHIA: WRESZCIE ZWYCIĘSTWO!
LECH – LECHIA: WRESZCIE ZWYCIĘSTWO!
Ocena użytkowników: / 33
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Bodziu   
poniedziałek, 15 listopada 2010 10:34
AddThis Social Bookmark Button

megafonTytuł relacji stanowi w zasadzie podsumowanie i kwintesencję sobotniego wieczoru przy Bułgarskiej. Uprzedzając nieco bowiem fakty - mecz nie stanowił raczej wydarzenia kibicowskiego, o którym będzie się pamiętać latami, a większość wychodzących ze stadionu kiboli cieszyła się wreszcie po prostu i zwyczajnie ze zdobytych 3 punktów w meczu z kolejnym ligowym średniakiem. Ale po kolei.

Kurtuazyjnie zaczynając od gości – należy obiektywnie zauważyć, że pokazali się naprawdę nieźle. Wykorzystali całą pulę biletów (choć w tym miejscu trzeba poczynić uwagę, iż pewnie większość ekip stanowiących krajowy top tę pulę podczas pierwszej wizyty u nas na nowym stadionie raczej wykorzysta) i byli dość dobrze oflagowani. Klika razy byli też słyszalni w Kotle. W każdej z połów meczu zaprezentowali wreszcie również sektorówkę, obie bardzo starannie wykonane. Pamiętając niektóre z „popisów” ultras przy Traugutta uzasadnione jest chyba twierdzenie, że aktywni kibice Lechii odbyli jakieś ultrasowskie korepetycje (być może z kasy pochodzącej z unijnych środków, które Stowarzyszenie „Lwy Północy” faktycznie pozyskało) lub objawił się wśród nich nagle jakiś naprawdę dobry grafik. Technicznie ciężko się bowiem do obu prac przyczepić.

LG2

Pierwsza przedstawiała postać Józefa Piłsudskiego i zwieńczona była hasłem „Lechia znaczy Polska”. Na siłę można by poczynić uwagę, iż ciekawym jest fakt, że „polski bastion prawicy” bohaterem swojej pracy uczynił socjalistę i zapytać co o przesłaniu oprawy pomyślałby wzór gdańszczan Rudolf Hess.

LG1

Druga praca (zawierająca dość „oklepany” w polskich realiach motyw) nawiązywała do pewnego wydarzenia sprzed roku i miała na celu wbić nas w ziemię i zamknąć nam usta. Momentalnie odpowiedzieliśmy jednak co sądzimy o „odwadze” Lechistów okazywanej po tym wydarzeniu. Znając specyfikę rywala, pewnie jeszcze przywiozą tę sektorówkę na Bułgarską i to z kilka razy, no ale co klub to obyczaj…

Przechodząc do naszego dopingu – tym razem w ziemię nie wgniatał. Było raczej przeciętnie, choć przysłowiowe „momenty były”. Bez niespodzianek - największe pier…znaczy najgłośniej było przy „W grodzie Przemysława” i „Każdy z nas to wie”. Kolejny raz dość słabo wyszło za to niestety „Dumą Polski…”. Ta przyśpiewka od kilku spotkań jest niestety na naszym estadio powolnie „zarzynana” i trzeba się naprawdę poważnie zastanowić, co zrobić by tej mającej konkretny ładunek pieśni przywrócić należny blask.

LP

Co do frekwencji to…no właśnie – najlepiej napisać, że „wahała się” od 15 do 20 tysięcy czy „oscylowała” w granicach 20 tysięcy. Według wstępnych, ostrożnych wyliczeń – na mecz z BKSem sprzedano bowiem ok….5 tysięcy biletów więcej niż faktycznie było kibiców na stadionie! Powyższe nie wynika bynajmniej z tego, że pięć tysięcy kiboli odstraszył padający przez prawie cały mecz deszcz, a oczywiście z faktu, iż osoby, które zakupiły (a kupno biletu nie oznacza przecież automatycznej konieczności fizycznego przebywania na obiekcie) bilet na mecze z Polonią Warszawa, Lechią Gdańsk i Polonią Bytom – będą miały ułatwienia w nabywaniu biletów na szlagierowo zapowiadający się mecz z Juventusem. Jak bumerang wracają więc pytania o najlepszy możliwy sposób dystrybucji biletów na mecze pucharowe (tak, aby mogli je nabywać najbardziej fanatyczni i wierni kibole) i to dotyczące sensu budowy w Poznaniu czterdziesto-kilku tysięcznika.

Mecz skończył się festiwalem wzajemnej kibicowskiej wymiany "uprzejmości" i "wyrazów szacunku". Jak wspomniałem we wstępie – najistotniejsze tego wieczoru było wreszcie udowodnienie naszej piłkarskiej wyższości nad kolejną drużyną, która przyjechała do nas się bronić i przeszkadzać. Oby był to piłkarski początek marszu w górę tabeli, tym bardziej, że po weekendzie tabela naszej „ekstraklasy”, gdzie każdy jak widać może wygrać z każdym, mocno się „spłaszczyła”. Zwycięstwa w kolejnych meczach po raz kolejny są zatem dla kopaczy koniecznością.

 
Wiara Lecha na Facebooku