 W miniony czwartek, 29 kwietnia, niebiesko biała flaga powiewająca nad wejściem do Klubu Lokomotywa w Gnieźnie wskazywała, iż w tym dniu coś ważnego wydarzy się dla kiboli z kolebki polskości. A że nie był rozgrywany żaden mecz Lecha, to niemal pewne było, iż do Stolicy Polski zawita ktoś z rodziny Kolejorza. Tym razem mieli to być Tomasz Bandrowski i Dimitrije Injac. Piszę mieli, bo niestety kontuzja Tomka Bandrowskiego zatrzymała go w Poznaniu.
Chciałoby się teraz napisać, iż miejsce spotkań FC Gniezno było pełne kiboli – na wcześniejszych spotkaniach z zawodnikami Lecha tak właśnie było, niestety zawiedliśmy! Zawiedliśmy nie tylko siebie, ale przede wszystkim przedszkolaków z Wielkopolski – podczas spotkania zbierane były pieniądze na zakup kamizelek odblaskowych „Przez życie z Wiarą w Lecha”. A czterdzieści obecnych w Loko osób, które wsparły akcję, to jak na Pierwszą Stolicę jest zdecydowanie za mało. Liczę, że tak jak Lech w meczu ze Śląskiem wrócił na właściwe tory, tak Wy nieobecni na spotkaniu przypomnicie sobie, że bycie kibicem Lecha to nie tylko bywanie na meczach i przy najbliższej okazji wspomożecie akcję.
 Wracając do spotkania z Dimitrije, to jak przystało na defensywnego pomocnika, musiał się już na samym początku skupić się na obronie i odpieraniu ataku – gradu kilkunastu pytań niezadowolonych kiboli po zremisowanej konfrontacji z Wisłą i zwycięskiej (sic!) z Lechią. Trzeba przyznać, iż mimo braku u swego boku Tomka Bandrowskiego poradził sobie nieźle i zaprzeczył słowom Henryka Kasperczaka, jakoby już po pierwszym odbiorze piłki przez Radka Sobolewskiego w meczu Wisła – Lech, mieli przestraszyć się Białej Gwiazdy. Co do meczu z Lechią Gdańsk, Dima stwierdził, iż pocieszające jest to, że wcześniej słabsze swoje występy drużyna kończyła remisami lub przegranymi, a tam na szczęście wygrali. Gnieźnianie pytali oczywiście o gorącą atmosferę na meczach Lecha, która sprawia, iż serce Injaca – jak to sam określił – rośnie, ale również zapytali o te mniej pochlebne okrzyki – te nawołujące zawodników do walki i większego zaangażowania. Po spotkaniu możemy być pewni, że Dimitrije się o to nie obraża, te przyśpiewki są dla niego motywujące i zawsze przyjdzie podziękować nam za doping, bo mamy zawsze ... rację.
Wiele osób z zainteresowaniem słuchało, gdy Injac opowiadał o scenie kibicowskiej w krajach byłej Jugosławii, a jeden z kibiców próbował przejść do tematów dotyczących sytuacji politycznej w tamtym regionie i przypomniał piłkarzowi akcję kibiców z Polski - „Kosowo jest serbskie”. Mimo że Dimitrije nie za bardzo chciał podejmować ten temat, uważając, iż jest to sprawa dla polityków to przyznał rację zainteresowanemu, że Kosowo było, jest i będzie serbskie.
Można stwierdzić, iż gnieźnianie wykazali się niezłym wyczuciem trenerskim. Przypomnieli swojemu gościowi o bramkach przez niego strzelonych, życząc mu gola w najbliższych meczach oraz pytali, o trenowanie strzałów zza pola karnego. Injac przyznał się, iż rzadko zostaje po treningu, by dopracowywać ten element piłkarskiego rzemiosła. Przypuszczam jednak – a pisze te słowa po długim weekendzie majowym, że po spotkaniu z nami został trochę dłużej na treningu. Tak na marginesie to wraz ze znajomymi do późnych godzin nocnych rozprawialiśmy nad niesamowitą rotacją piłki po uderzeniu Dimy.
Na koniec naszej rozmowy Dimitrije Injac przyznał, iż chce do końca kariery grać dla Lecha, a my ucieszeni tym faktem przeszliśmy do licytacji koszulki Ivana Djurdievica, z której to dochód zostanie przeznaczony na wspomniane wyżej kamizelki odblaskowe dla przedszkolaków. Największą sumę za koszulkę zaoferował gospodarz klubu Lokomotywa – 1100 zł, a kibole z Gniezna żartowali, iż dzięki temu na ścianie pamiątek w Lokomotywie nie będzie musiała wisieć koszulka ... Przemysława Urbaniaka. Przed powrotem do Poznania Injac rozegrał jeszcze dwa mecze w piłkarzyki i ustawił się do pamiątkowych zdjęć z kibicami.
Spotkanie było bardzo udane – kibole chwalili sobie po nim luźną atmosferę oraz sympatyczny charakter piłkarza Lecha. A co do braku tłumów, to jestem pewien, że gdyby Injac, zawitał do Gniezna w obecny czwartek , chętnych do rozmowy z nim byłoby o wiele więcej. Niestety tak jest, że jeszcze niektórych z nas mobilizują ... dobre wyniki.
Autor: Sławomir Wiśniewski Wiara Lecha Gniezno

|