Tu jesteś:

Start » Inne aktualności » Wyjazdy » Zagłębie Lubin – Lech Poznań: trwamy w tym co ważne
Zagłębie Lubin – Lech Poznań: trwamy w tym co ważne
Ocena użytkowników: / 20
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Bodziu   
piątek, 12 sierpnia 2011 10:20
AddThis Social Bookmark Button

megafonW zeszły piątek  - 5 sierpnia 2011 r., meczem z Zagłębiem Lubin dla każdego Fanatyka Lecha Poznań zaczął się sezon 2011/2012. W ten dzień udaliśmy się bowiem na pierwszy w sezonie wyjazd. Niestety sam wyjazd, jak i cały sezon znacznie różnił  się i będzie się różnić od tego, czego nam dane było doznawać jeszcze choćby wczesną wiosną 2011 r. Walczymy jednak o przetrwanie i gorąco wierzymy, że po zaciśnięciu zębów i kilku (oby było ich jak najmniej) rundach cierpliwości – wrócimy tam gdzie nasze miejsce.

 Na wstępie trzeba przypomnieć, że we wtorek, czyli na 3 dni przed meczem, podjęliśmy wspólnie decyzję o świadomym kontynuowaniu protestu, który zaczęliśmy w zeszłym roku. Więcej o tym TU. Zgodnie zdecydowaliśmy, że nie będziemy tańczyć tak jak nam każe rządząca ekipa POpulistów i wrócimy na Trybuny, aby bawić się po swojemu. Jesteśmy przy tym pewni, że wrócimy, bo bez nas i atmosfery, którą tworzymy - po  prostu nie ma polskiej piłki.

Jedną z naszych decyzji, niezwykle bolesnych dla każdego zaangażowanego kibola – było uczestniczenie jedynie w wybranych meczach wyjazdowych naszego Klubu, nie zabieranie na te mecze Niebiesko-Białych Barw i pomaganie drużynie dopingiem jedynie w końcówkach meczów. Wierzymy, że swoim zachowaniem zwrócimy uwagę na absurdalne anty-kibolskie przepisy (wprowadzone wybitnie pod publiczkę i słupki poparcia) i na to, jak zupełnie inaczej wygląda mecz z nami, a jak bez nas…

Pierwszym „testem” naszej kibolskiej solidarności i wytrwałości w decyzjach był właśnie Lubin. Nie zdążyliśmy już zorganizować w tak krótkim czasie transportu grupowego, zatem do pobliskiego Lubina udaliśmy się transportem kołowym. Warto przypomnieć, że mecz odbył się w piątek, zresztą ostatnio mamy „szczęście” do nie rozgrywania meczów w weekend, bo dla nas wypadają one albo w piątek albo w poniedziałek…Wracając do wyjazdu, jak na tak krótki czas od zapadłej decyzji i jak na rzeczony piątek właśnie – naszą liczbę (ponad 1.450) należy z pewnością uznać za dobrą. Jeszcze bardziej budująca była postawa solidarności kibolskiej – zdecydowana większość miała ze sobą czarne barwy, co – po zbiciu się w grupę – dało dobry obraz żałoby, która powinna teraz ogarnąć całe kibicowskie środowisko w Polsce…

 

Pierwsze 70 minut można przemilczeć. „Miedziowi” dopingują w najlepsze – trzeba zresztą przyznać, że wokalnie prezentują się tego dnia bardzo przyzwoicie. My ruszamy z dopingiem ok. 70 minuty właśnie i po pierwszej konkretnej „mocy”, trochę pod koniec meczu doping u nas jednak siada…Nad tym trzeba wyraźnie popracować, bo w założeniu po to właśnie większą część meczu milczymy, żeby końcowym p…nięciem zdmuchnąć nie tylko rywali, ale i telewizyjne kamery i mikrofony. Wywieszamy też transparent dla pewnego „gimnazjum, którym się opiekujemy”, za co kasujemy zresztą później 1.000 złotych kary. Pan delegat widocznie nie wie, co to bezinteresowna pomoc i, nie wiedzieć czemu, odczytuje transparent opacznie:)

22 

Na koniec warto dodać, że służby – zgodnie z przewidywaniami – nie ułatwiają nam zadania. Drobiazgowe wpuszczanie, ilość milicji wokół stadionu na takim „meczu podwyższonego ryzyka” jakim był ten pojedynek, czy troskliwa ochrona stacji benzynowych przez kilka radiowozów, wyraźnie świadczy o tym, że najlepszym rozwiązaniem dla władz byłoby przybicie nam jakiegoś zakazu. Nie dajemy się jednak tym razem sprowokować. (Oby) do zobaczenia na kolejnym wyjeździe.

Walka trwa!

 
Wiara Lecha na Facebooku