Tu jesteś:

Start » Mecze Kolejorza » LECH – LEGIA: KLASYK NA BOISKU, KLASYK NA TRYBUNACH
LECH – LEGIA: KLASYK NA BOISKU, KLASYK NA TRYBUNACH
Ocena użytkowników: / 48
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Bodziu   
poniedziałek, 18 kwietnia 2011 17:33
AddThis Social Bookmark Button

megafonTrudno pokusić się o jakiś oryginalny wstęp do opisu tego meczu, bo w zasadzie każdy mógłby zostać uznany za banalny.  Pisząc najprościej - oczywiste było, i to mimo tego, iż na boisku nie decydowało się tym razem mistrzostwo czy krajowy puchar, że o frekwencję na ligowym klasyku można było być spokojnym i w istocie – już na długo przed meczem było jasne, że padnie na nim rekord frekwencji w historii ekstraklasowych pojedynków Lecha przy Bułgarskiej.

Na estadio municipal stawiło się ostatecznie 36.240 kiboli, dość szczelnie wypełniając obiekt, bo obok stref buforowych, „prześwity” dało się zaobserwować właściwie na trybunie nr I. Oczywiście wysoką frekwencję nabili głównie „poznańscy kibice Legii”, którzy nie pojawili się przy Bułgarskiej na wcześniejszym meczu ze Śląskiem i raczej nie pojawią się na kolejnym z Bełchatowem. Darujemy już sobie opis kibolskich niedogodności jakie niesie ze sobą pojawienie się kilku(nastu?) tysięcy nieogarniętych jednostek, dość powiedzieć, że sami rezygnujemy z organizowania na tym meczu darmowego sektora dla dzieciaków, niech „Duszyczki” uczą się jednak kibicowania na lepszych wzorcach…

Wracając na Trybuny - kontynuując dobrą tradycję opisów meczów u siebie - zaczniemy po raz kolejny od opisu kiboli gości. Tym razem zgodnie z przewidywaniami legioniści ze zgodami szczelnie wypełnili całą klatkę (określają się na dwa tysiące, podróżowali łącznie sześcioma składami pociągu specjalnego). Ubrani byli jednolicie na biało, co dało oczywisty dobry wizualny efekt, poza powyższym mieli też białe czapki baseballówki i okulary – „gadżety” które otrzymywał każdy wyjazdowicz na ten mecz. Pod względem oflagowania również nie można im nic zarzucić (ok. 30 płócien, w tym fana "Wilno - Lwów"). Z Legią na sektorze 4 kibiców Den Haag, pojedyncze osoby z Zagłębia Sosnowiec i Olimpii Elbląg (z faną) i wreszcie ponad 300 kiboli ze Szczecina (dzień później w ok. trzykrotnie większej sile zwizytowali obiekt przy Bułgarskiej przy okazji meczu z Wartą). Po wywieszeniu przez śledzi flagi Tarnowa Podgórnego - przypominamy im o „odwadze” jaką zaprezentowali swego czasu na meczu z nami u siebie.

Jeśli chodzi o doping gości, to tym razem w ziemię nie wgniatał – nie byli w Kotle jakoś specjalnie słyszalni, choć pewnie – znając praktykę i realia akustyczne naszego stadionu – oni napiszą to samo o nas. O naszym dopingu zresztą później.

Nie można rzecz jasna nie wspomnieć o oprawach, które zaprezentowali warszawiacy. Pierwszą z nich była drukowana sektorówka, stylizowana na pierwszą stronę antypolskiego szmatławca, na której znajdowały się podobizna Adama Michnika oraz hasło "Szechter przeproś za ojca i brata!!!" wraz z odnośnikiem do strony internetowej, gdzie o owych Szechterach można sobie sporo poczytać, dowiadując czy przypominając sobie co nieco o rodzinnym podłożu ideologicznym „niezłomnego piewcy demokracji”.

3

Chwilę przed końcowym gwizdkiem Legia pokazuje drugą oprawę - sektorówkę z wizerunkiem kibola w przeciwgazowej masce, w asyście czerwonych i zielonych folii aluminiowych. Na górze sektora gości towarzyszyły temu transparenty na kijach stanowiące litery układające się w hasło "Stadionowi zadymiarze". Całość okraszona świecami. Fajnie było zobaczyć po raz kolejny pirotechnikę w sektorze gości, ale Legii zdarzały się już z pewnością u nas lepsze i staranniejsze choreo.

4

W czasie trwania meczu Legia odpala też achtungi i prezentuje trans, który z inicjatywy OZSK pojawił się w weekend na zdecydowanej większości stadionów w Polsce o treści - "Niespełnione rządu obietnice, temat zastępczy – kibice!".

Przechodząc już do opisu naszych dokonań – z pewnością cieszyła oko prezentacja naszych ultrasów na tym prestiżowym kibolsko meczu – po dłuższej chwili „posuchy” w tym względzie, wymuszonej w znacznej mierze przez „funkcjonalność” i „wodoodporność” miejskiego bubla. Na wejście piłkarzy prezentujemy choreografię składającą się z transów „Robię to, co kocham, choć chcą mnie za to karać, nie zrezygnuję z tego - bo w tym jest moja wiara” rozmieszczonych odpowiednio na III piętrze i na samym dole II trybuny. Całości dopełniały: kartoniada na I i II piętrze Kotła, sektorówki układające się w hasło „Kolejorz”, duża sektorówka z motywem zaczerpniętym z naszej głównej fany i białe świece dymne. Oprawa z pewnością ładna i estetyczna, do tego przygotowana w sporym ścisku – dziękujemy i czekamy na więcej :)

1

5

Jeśli idzie o doping, to prowadzony był przy wykorzystaniu nowego wyższego i węższego podestu. Prowadzony był przed dwóch prowadzących w asyście trzech bębniarzy. Znów w sumie ciężko o jego jednoznaczną ocenę. Osobiście uważam, że był niezgorszy, bywały już bowiem „el klasyki” z dopingiem znacznie słabszym, poza tym prowadzący stanęli na wysokości zadania odpowiednio nas motywując. Co jasne, najbardziej donośnie zabrzmiał po zdobytej bramce, kiedy przypomnieliśmy gościom kto jest mistrzem Polski, a kto…nim nie jest :) Sporo (jak najbardziej zresztą zasłużenie) dostało się dziennikarzom, a zwłaszcza naszemu ulubionemu wiernopoddańczemu cynglowi decydentów z Czerskiej :) Mimo piętrzących się przed środowiskiem kibolskim kolejnych problemów, pokazaliśmy po raz wtóry, że łatwo z nami z pewnością nie będzie i – przynajmniej wiary z Kotła – nie da się wtłoczyć się w założony przez rządzących schemat poprawnych politycznie i przesadnie grzecznych krawaciarzy z wuwuzelą i popcornem. Apropos rządzących – oczywiście również przyłączamy się do ogólnopolskiej akcji i wywieszamy na dole Kotła trans o wspominanej już treści "Niespełnione rządu obietnice, temat zastępczy – kibice!" (do którego zresztą w przerwie sporo wydumanych zastrzeżeń miał delegat) a na III trybunie charakteryzujemy obecne działania wszechwiedzących prezentując dwukrotnie sektorówkę – „Projekt Euro 2012, stadiony - przepłacone, autostrady - nie będzie, dworce - przypudrowane, lotniska - prowincjonalne, zawodnicy - słabi. Temat zastępczy kibice. Rząd - zadowolony!". Mamy nadzieję, że ten jasny przekaz dotrze do wszystkich logicznie myślących i to co dla nas – zaangażowanych kibiców - jest oczywistością, zaczną dostrzegać również pozostali bywalcy stadionu.

2

Po meczu piłkarze cieszą się z nami dłuższą chwilę pod Kotłem (co ostatnio nie jest wcale regułą) i można w dobrych humorach udać się na miasto. Warto wspomnieć, że dla części z nas kibolskie emocje tego weekendu nie skończyły się na sobocie, a to z uwagi na niedzielny mecz naszych przyjaciół w Gdyni, gdzie oczywiście również nas nie zabrakło.

Na koniec trzeba jedynie mieć niepoprawną wręcz nadzieję, że sobotni mecz jednak nie był (na co się niestety mocno zanosi) ostatnim meczem z udziałem kibiców przyjezdnych w tym sezonie przy Bułgarskiej z powodu budowy kładki na ich sektor i mocno wierzyć w to, że po raz kolejny z odwiecznym rywalem i jego kibicami spotkamy się już całkiem niedługo przy okazji rozgrywania finałowego meczu Pucharu Polski.

 
Wiara Lecha na Facebooku