Tu jesteś:

Start » Mecze Kolejorza » Cracovia - Lech Poznań: Hej, heja, heja...!
Cracovia - Lech Poznań: Hej, heja, heja...!
Ocena użytkowników: / 38
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Qortes   
wtorek, 15 marca 2011 15:18
AddThis Social Bookmark Button

LPMecze zgodowe rzadko przynoszą dużą dawkę emocji. Tym razem było inaczej – piłka, wieczorny przemarsz przez Kraków i hokej złożyły się na konkretny wyjazd. Kto nie był – niech żałuje.

 

Już nasza liczba zwiastowała, że tym razem może być naprawdę dobrze. 850 kiboli z Poznania w oddalonym o blisko pięćset kilometrów Krakowie to nasz nowy rekord na Cracovii. To jednocześnie pierwszy tak liczny wyjazd na nowy stadion przy Kałuży, atmosferę jesiennego pojedynku pucharowego trudno przecież porównywać. Obiekt Pasów wypełnił się w całości, choć trzeba dodać, że kibice przybywali partiami już w trakcie trwania meczu z racji kosmicznych kolejek do wyrobienia kart kibica.

2011-03-13_Cracovia_-_Lech_31

Z naszej strony tradycyjnie dobre oflagowanie i (co mam nadzieję stanie się na nowo normą) wreszcie dobry doping. Nie da się ukryć, że ostatnimi czasy zaliczyliśmy widoczny regres w tym aspekcie, coś ruszyło na szczęście już przed tygodniem w Gdyni i co najważniejsze nie był to jednorazowy wyskok. Mobilizacja odpowiedniej osoby, która z sercem potrafi wjechać na ambicję reszcie daje rezultaty.

2011-03-13_Cracovia_-_Lech_12Na Cracovii dobrze wypadło wracające do łask „chorwackie” i przede wszystkim „Każdy z nas to wie”, którego tak głośno nie śpiewaliśmy od co najmniej roku! Przypomnieliśmy też całej Polsce kto jest aktualnym mistrzem kraju. Jeśli dodamy do tego elegancki sektor i dach to jasnym się staje, że zabawa w naszym gronie była przednia. Po odpadnięciu z europejskich pucharów, które w tym sezonie wyjątkowo nas rozpuściły, dobrze było na nowo poczuć radość zwykłej, ligowej tułaczki.

2011-03-13_Cracovia_-_Lech_322011-03-13_Cracovia_-_Lech_40

Co szczególnie cieszy utrzymywaliśmy poziom decybeli pomimo straconej bramki i późniejszej porażki - zupełnie inaczej znosi się sportowe upokorzenie Mistrza Polski (przy całej sympatii dla pasiastych przyjaciół) w głośnym towarzystwie ;-) Po ostatnim gwizdku sędziego śpiewamy „Czy wygrywasz czy nie..” oraz życzymy Cracovii utrzymania, włączając się do stadionowej fety.

 LP

To jednak nie koniec wrażeń na ten dzień. Po meczu grubo ponad tysiąc osób ruszyło spod stadionu w stronę lodowiska przy Siedleckiego, by na żywo obejrzeć finałowy mecz hokeja pomiędzy Cracovią a GKS Tychy. Nie zabrakło wśród nich Lechitów, którzy - gdy pewnym było, że do wyłonienia mistrza Polski w hokeju potrzebny będzie kolejny mecz finałowy – na różne sposoby organizowali sobie bilety na ten pojedynek. Te oczywiście rozeszły się w mgnieniu oka, więc także na hali można było spodziewać się gorącej atmosfery stworzonej przez komplet kiboli.  Kolumna, w około półgodzinnym przemarszu, przetoczyła się przez Kraków. Nie zabrakło flag na kijach, wybuchających wśród kamienic achtungów oraz rzecz jasna śpiewów definiujących właściwy układ sił w Krakowie :) Konkretny klimat derbowego miasta. Na krakowskim rynku przy kościele mariackim odpalono piro – race, wulkany i sztuczne ognie co dało bardzo dobry efekt.

Sam hokej to opowieść na osobną relację. Na trybunach zdecydowanie nadkomplet –  nawet jeśli ktoś nie zaopatrzył się w bilet nie miał problemu z wejściem na obiekt, tym bardziej, że ochrona na pewien okres zmuszona była opuścić swoje miejsce pracy;) Nie sposób w tym tłumie oszacować naszej liczby – dobrze widoczne co najmniej cztery lechickie flagi (Bnin, Murowana Goślina,  Kościan, Pojebani).

Cracovia_Mistrzem_7.645x365xffffff

Cracovia zgodnie z oczekiwaniami zdobyła tytuł mistrzowski – część z nas świętowała z Pasami do późnych godzin rannych, część ruszyła w drogę powrotną do domu, żeby zdążyć następnego dnia do roboty.

 
Wiara Lecha na Facebooku