Tu jesteś:
| Lech - Braga: starcie z mod€rn football |
| Wpisany przez qli |
| sobota, 19 lutego 2011 23:19 |
|
Wylosowanie Bragi nie wywołało raczej wielkiej radości, bo wpadliśmy kolejny raz na ekipę, która kibicowsko nie prezentuje niczego nadzwyczajnego i można było spodziewać się, że znów będziemy bawić się we własnym gronie, bez sensownej grupy gości. Tych ostatecznie dotarło nieco ponad 100 i mimo pewnie obcej im śnieżycy i mrozu dopingowali swój klub. Z naszej strony wydarzeniem nr 1 przed meczem były kary jakie nałożyła dbającą o sprawiedliwy rozwój futbolu w całej Europie UEFA. Sprawa bubla, jakim jest estadio municipal w Poznaniu w końcu wypłynęła na nieco szersze wody i sporo ludzi dowiedziało się, że narzekania kiboli nie są sztuką dla sztuki, a realną oceną tego, co nam nieziemskim kosztem zafundowano. Trochę późno, ale może niektórym otworzy to jeszcze oczy. O ile kwestie budowlane pozostają poza naszym zasięgiem i mogliśmy tylko uśmiechać się słuchając nonsensowych tłumaczeń poznańskich oficjeli na temat przefantastyczności stadionu i rekordowych czasach ewakuacji pustego obiektu, o tyle żywe dyskusje wywoływały zastrzeżenia delgeta UEFY odnośnie wyglądu Kotła. Nie przywykliśmy w krajowej rzeczywistości do tego by ktoś czepiał się wieszania fan na płotach, stania na schodach czy braku stewardów na trybunach. Z jednej strony podniosły się głosy, że takie zagrania europejskiej centrali to zamach na nasz styl i pierwszy krok do mod€rnizacji footballu także i w Polsce. Z drugiej strony, zostaliśmy trochę przyparci do muru, a realną konsekwencją postawienia się pomysłom delegata była opcja kolejnych pucharowych meczów w Poznaniu już bez naszego udziału. Mimo, że nie każdemu się to podobało, zwyciężyła opcja zdroworozsądkowa - dobro Klubu jest jednak ważniejsze, niż odmrażanie sobie uszu na złość UEFY. Powiedzmy sobie szczerze - dla tej federacji bez znaczenia jest, czy nieznany szerzej w Europie Lech zagra przy 40 tysiącach, 20 tysiącach lub bez publiczności. Inna sprawa, że dopiero co mogliśmy cieszyć się kozacką faną na całym płocie przy Kotle, a już musiała zniknąć na wyzszy poziom. Na razie taka sytuacja zdarzyła się tylko raz, zobaczymy czy faktycznie nośne hasło "against mod€rn football" przestanie być dla nas tylko teorią. Nie mogąc zrobić wiele więcej, spontanicznie postanowiliśmy pomóc w kwestii zapewnienia bezpieczeństwa na stadionie. Kibole Kolejorza to dobra wiara, więc luźno rzucony w internecie dzień przed meczem pomysł by każdy ubrał stjułardową kamizelkę został od razu podchwycony i błyskawicznie rozesłany po znajomych. Efekt, co widać na zdjęciach, był imponujący. Kilka tysięcy odblaskowych kamizelek sprawiło, że Bułgarska 5/7 była prawdopodbnie najpiej zabezpieczonym stadionem w historii futbolu. Chcieli - to mają. Spontan z kamizelkami to niestety jeden z niewielu kibicowskich pozytywów tego dnia. Pod względem dopingu ten mecz wyszedł nam raczej przeciętnie, najgorzej z dotychczasowych pucharowych. Jakieś takie przymulone to wszystko, bez spontanicznej zabawy i radości. Co prawda w drugiej połowy było już ok, a ostatnie 20 minut za sprawą gola wyszło zupełnie nieźle, ale całośc nie powalała. Jakkolwiek irytujacy by ten wyświechtany slogan nie był, ale "stać nas na więcej". Nie było też świętowania wygranej z piłkarzami, którzy zmyli się raczej szybko, ale co gorsza równie szybko zaczęła sie zawijać wiara z Kotła. Może w końcu uda się wypracować dobry system odsiewania osób znajdujących się tam tylko ze względu na cenę i Kocioł powróci do swojej dawnej świetności. Sprawa dalszych europejskich wojaży rozstrzygnie się szybko. Oprócz tego czeka nas sporo wrażeń w najbliższych dniach - krótko po Bradze dwa mecze w Pucharze Polski, a do tego jeszcze mocne otwarcie ligi. W międzyczasie dodatkowo Marsz Zwycięstwa - w ciągu tych 7 dni musi być nas wszędzie wuchta, tej! |



Mimo, że za oknem mróz i śnieg, my zaczęliśmy już rundę wiosenną i to od razu mocnym akcentem - ważnym meczem w europejskich pucharach.




