Tu jesteś:
| Lech Poznań - Lechia Gdańsk: "Oszczędźmy słów..." |
| Wpisany przez Qortes |
| czwartek, 29 kwietnia 2010 15:26 |
Za nami kolejny mecz w drodze ku Mistrzostwu. Na pierwszy rzut oka nie wyróżniający się niczym szczególnym - trybuny przy Bułgarskiej tym razem nie wypełniły się do ostatniego miejsca, doping mocno średni z naszej strony, tradycyjnie brak kibiców gości. A jednak spotkanie z Lechią warto zapamiętać z kilku względów.Powód pierwszy - dwustronna kartoniada. Element ultrasowski od lat u nas niewidziany, zresztą i wcześniej stosowany niezwykle rzadko. Na wejście zaprezentowaliśmy kartoniki w towarzystwie stonowanej sektorówki ku czci poległych w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, całość zwieńczona transparentem o treści "Oszczędźmy słów, niech pozostanie wielkie milczenie". Oszczędność formy aż nader widoczna, bo to nie był czas na wizualne fajerwerki - prostota jest często najlepszą formą wyrazu.
Ale wkrótce szare kartoniki zmieniły się w biało-czerwoną flagę - mogliśmy zapomnieć o ciszy. Z poznańskiego Kotła rozległ się "Mazurek Dąbrowskiego" i to kolejny z tych momentów, które szczególnie mocno zapamiętam. Trudno mi wyobrazić sobie kogoś, kogo nie chwyta za serce wspólne wykonanie hymnu państwowego przez tysiące gardeł. Chwila to zresztą nie tylko podniosła, ale też znamienna w naszej stadionowej rzeczywistości. Ostatni raz hymn Polski spontanicznie śpiewaliśmy przy Bułgarskiej niemal równo pięć lat temu przy okazji pamiętnego kwietniowego meczu z Pogonią Szczecin. Szmat czasu.
Dodatkowo pierwszy raz tej wiosny tak jasno daliśmy do zrozumienia piłkarzom, jakiej boiskowej postawy od nich oczekujemy. Można dyskutować na temat powodów ostatniej, nazwijmy to, niemocy zawodników, natomiast sam jej fakt jest niepodważalny. "Biegać walczyć i się starać, w Lechu trzeba …" niosło się więc po poznańskim obiekcie i przed pierwszym gwizdkiem sędziego, i w trakcie samego meczu.
Za każdym razem łudzę się, że już nigdy nie trzeba będzie tych słów powtarzać, ale niestety raz na jakiś czas stają się one nader aktualne. Kolejorz nie poderwał nas więc do porywającego dopingu i pod tym względem był to zdecydowanie najsłabszy mecz tej wiosny. To tylko potwierdza, że wszyscy jesteśmy jedną ekipą - Lechem Poznań - i każdy musi dawać z siebie wszystko. Od zarządu, trenera, piłkarzy, na nas skończywszy. Tylko wtedy zatrybi. Tym razem szczęśliwie udało się wyszarpać nie do końca zasłużone zwycięstwo co nadal utrzymuje nas w walce o Mistrzostwo Polski.
|
Wiara Lecha na Facebooku



Za nami kolejny mecz w drodze ku Mistrzostwu. Na pierwszy rzut oka nie wyróżniający się niczym szczególnym - trybuny przy Bułgarskiej tym razem nie wypełniły się do ostatniego miejsca, doping mocno średni z naszej strony, tradycyjnie brak kibiców gości. A jednak spotkanie z Lechią warto zapamiętać z kilku względów.




