Tu jesteś:

Start » Mecze Kolejorza » Odra Wodzisław - Lech Poznań: "Dla Ciebie wszystko"
Odra Wodzisław - Lech Poznań: "Dla Ciebie wszystko"
Ocena użytkowników: / 70
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Paweł Kielan   
poniedziałek, 29 marca 2010 16:23
AddThis Social Bookmark Button
dopingujInwazja na Wodzisław za nami. Gdy piszę te słowa, zapewne większość, z grubo ponad 1200 osób, które pojawiły się w Wodzisławiu, zdążyła już odespać trudy niedzielnej eskapady. Śmiało można powiedzieć, że był to wyjazd udany, w dodatku pod wieloma względami.

Przede wszystkim wreszcie mogliśmy pojechać w liczbie ponad tysiąca osób. Tutaj ukłon w stronę Włodarzy Odry Wodzisław, którzy wbrew obecnie panującym tendencjom, przyznali aż 1200 wejściówek na to spotkanie dla kiboli Kolejorza (na liście rezerwowej było jeszcze trzystu chętnych na ten mecz!). Mimo, że wcale tego robić nie musieli.
Co więcej, potrafili dla tak licznej grupy zorganizować sprawne wejście i wyjście ze stadionu, zaplecze sanitarne, czy też działający praktycznie przez cały mecz punkt gastronomiczny. Wszystko to na stadionie, który wiele osób wyśmiewa, jako przestarzały. Jak widać może być normalnie. Trzeba tylko chcieć.

Ostatecznie na sektorze zameldowało się więcej osób. Ludzie Ci dostali się na sektor gości, sobie tylko znanymi sposobami. Ilu ich było? Na pewno sporo, nie ma jak tego oszacować.

Także pod względem dopingu wyjazd był udany. Już podczas rozgrzewki, nasi piłkarze mogli usłyszeć gromkie że "Jesteśmy zawsze tam...". Później, już po rozpoczęciu meczu, pojawiły się inne żelazne pozycje z naszego repertuaru, łącznie z dobrze pamiętanym w Wodzisławiu "Za Lechem przemierzamy cały świat". Warto też odnotować udaną operację rozszerzenia "Koziołków" o drugą zwrotkę. Po kilku wykonaniach śpiewanie jej wychodziło nienajgorzej. Szału jednak nie było. Trzeba nad tym popracować. Pierwsza zwrotka wychodzi nam zdecydowanie lepiej. Jak się słyszy pierwsze wersy "W grodzie Przemysława...", wyśpiewane przez tyle gardeł, to aż ciarki przechodzą po plecach. Jednak żeby nie popadać w samozachwyt, obiektywnie trzeba przyznać, że pod koniec spotkania, po ganiance na koronie stadionu, nasz doping nieco osłabł. Niby cały sektor ma tylko kilkadziesiąt metrów długości, ale sporo osób dostało lekkiej zadyszki po tej przebieżce. Sama końcówka meczu to już powrót do głośnego dopingu. Po ostatnim gwizdku sędziego, dziękujemy piłkarzom za walkę. Tak oto niepostrzeżenie minął cały mecz.
Co jednak najważniejsze, to fakt, że można prowadzić równy i głośny doping na tak długim sektorze, przy takiej ilości osób. Kolejny mit obalony.

Miejscowi fanatycy mocno się zmobilizowali na ten mecz. Stadion był wypełniony po brzegi. W sektorze miejscowych także sporo się działo. Była sektorówka, był transparent, jednak z naszego sektora kompletnie nieczytelne. Doping miejscowych do nas nie docierał, ale sądząc po podskokach i wirujących nad głowami szalach, też musiało tam być gorąco.

Po meczu, stosunkowo krótkie oczekiwanie na otwarcie sektora i droga do domu. Dla części osób, jadących autobusami była to okazja do dalszych śpiewów, tańców, snu czy też prowadzenia nocnych polaków rozmów - tu tematem przewodnim była strata dwóch punktów, w właśnie zakończonym meczu. W ciemnościach autokaru można też było usłyszeć intrygujące wyznanie "dla Ciebie wszystko".

Był to nasz trzeci wyjazd tej wiosny. Chyba pierwszy, w wiosennej aurze. Tak jak o wizycie na Konwiktorskiej można było szybko zapomnieć, tak -myślę - że ten wyjazd będzie w top 3 tej rundy.
 
Wiara Lecha na Facebooku