Tu jesteś:
| Wywiad z kibicem Vojvodiny Nowy Sad |
| Wpisany przez małpa |
| wtorek, 30 sierpnia 2011 10:52 |
|
1. Witam, po pierwsze wielkie dzięki za zgodę na udzielenie wywiadu „Kibolom”. Na początek, czy mógłbyś w skrócie przedstawić historię ruchu kibicowskiego na Vojvodinie? Firma: To my dziękujemy za zaproszenie. Odpowiadając na pierwsze pytanie, ciekawym jest fakt, iż pierwszy klub kibica na trybunach w Nowym Sadzie powstał już w… 1937, co oznacza, że w tym roku możemy świętować 74-lecie istnienia naszego ruchu kibicowskiego! W tamtym czasie kibicowanie polegało po prostu na obecności na trybunach w czasie każdego meczu, czy też drobnej pomocy finansowej udzielanej przez fanów w trudnych chwilach. Nie ma oczywiście wtedy mowy o jeżdżeniu na wyjazdy itp. Pierwsza grupa ultras, w dzisiejszym rozumowaniu tego słowa, powstała w 1989 roku i nazwała się „Red Firm”. Zamiarem powstania grupy „Red Firm” było zjednoczenie wszystkich mniejszych podgrup, które składały się głównie z chłopaków z tej samej dzielnicy, bądź reprezentujących tą samą subkulturę. Chodziło więc o koordynację ruchu ultras na trybunach w Nowym Sadzie. W latach ’90.tych młodzież w Nowym Sadzie była pod silnym wpływem różnych subkultur, zwłaszcza punku. Nasze miasto było pierwszym w kraju, w którym na tak dużą skalę rozwijała się kultura punk/skinhead/Oi!/ska, do dziś sympatią darzona przez nasze trybuny. W szczególności sporym zainteresowaniem cieszyła się brytyjska scena muzyczna, z którą identyfikowali się przecież angielscy kibole. Największa liczba z londyńskich zespołów Oi!-punk utożsamiała się wtedy z West Hamem i chuligańską grupą „Inter City Firm”. W naszym mieście także spora część kibiców Vojvodiny sympatyzowała z tym zespołem i była zafascynowana działalnością ich kibiców :) Z tego też powodu, londyńska ekipa przyczyniła się do nazwy naszej grupy ultras. Do nazwy „Firm” dodaliśmy kolor, w jakim gra nasza kochana Vosza. Co ciekawe, obecnie funkcjonująca nazwa „Firma” była wcześniej podgrupą w „Red Firm”, natomiast teraz obejmuje ona wszystkich kibiców Vojvodiny Nowy Sad.
2. W obecnych czasach jesteśmy świadkami wielkiego konfliktu między kibicami Partizana Belgrad, podczas którego dochodzi nawet do regularnych walk w czasie meczów. Czy taka sytuacja miała kiedykolwiek miejsce wśród kibiców Vojvodiny? F: U nas trwał konflikt w latach 1996-2003, kiedy podzielone grupy „Red Firm” oraz „Firma” zajmowały różne części trybun. Oczywiście, w tym przypadku „konflikt” ten nie był tak drastyczny i silny, jak to ma miejsce w Belgradzie. A propos konfliktu na Partizanie, to nie odczuwamy żadnej solidarności czy zrozumienia z tymi bandytami i mordercami. Jeśli chodzi o nas, w tej chwili wszyscy stoimy za jedną flagą, bez podziałów. Jeśli czasem zdarzają się jakieś drobne nieporozumienia, to wyjaśniamy je szybko we własnym gronie, nie ukazując tego na zewnątrz. 3. Czy kibole Voszy reprezentują określone i jasno zdefiniowane poglądy polityczne?
F: Jesteśmy apolityczną grupą. FK Vojvodina to klub, który przyciąga na stadion wszystkie grupy społeczne z miasta. W tych okolicznościach narzucanie reszcie jednej ideologii byłoby nierealne. Dlatego też jesteśmy apolityczną, jednak w pełni świadomą narodowo grupą. 4. Jakie są wasze relacje z zarządem klubu? Czy traktują was jako problem czy raczej starają się pomagać?
F: Te relacje są różne. Mieliśmy wpływ na wybór obecnego kierownictwa i.. mamy taką siłę aby go zmienić na każdym posiedzeniu klubu. Jakiś czas temu nad klubem roztoczyło się widmo całkowitego upadku, więc zdecydowaliśmy, że nie będziemy stać bezczynnie. Stworzyliśmy wtedy szeroką inicjatywę wśród wszystkich, którzy Voszę mają w sercu i praktycznie od nowa powołaliśmy nowy zarząd i instytucję klubowego parlamentu. Dziś staramy się być daleko od codziennej, administracyjnej pracy klubu - wszak naszą najważniejszą pasją jest kibicowanie i o tym nie możemy zapominać. Jednak czasami nasze stosunki bywają napięte, jak to np. miało miejsce po tegorocznym odpadnięciu z europejskich pucharów po przegranej z przedstawicielem Lichtensteinu. Za przygotowanie do tego meczu (np. także ze strony administracyjno-technicznej) mamy do klubu sporo pretensji. Podsumowując, w każdej sytuacji staramy się mieć wpływ na decyzje klubu, aby nie dopuścić aby to klub kierował nami. 5. A teraz pytanie dotyczące liczb. Jaka jest średnia liczba kiboli regularnie dopingujących na północnej trybunie przeznaczonej dla fanatyków („Sever”)? Oraz w jakich liczbach średnio jeździcie na wyjazdy?
F: To zawsze zależy od atrakcyjności przeciwnika ale można powiedzieć, iż na meczach z tzw. „malutkimi” i nieatrakcyjnymi kibicowsko klubami na trybunie północnej jest nas w granicach 500-1000. Jednak już np. w meczach ze Zvezdą czy Partizanem, aktywnie wspierających kiboli jest już ponad 2000. Wyjazdy to inna sprawa ale podobnie jak na meczach w Nowym Sadzie, sporo zależy od przeciwnika. Liczby na wyjazdach oscylują wokół 100 na tych nieciekawych, do 700 na tych przez wszystkich oczekiwanych. Problemem z pewnością są policyjne represje, które uwidaczniają się chociażby w pełnej eskorcie kibiców od samego Nowego Sadu do miejsca spotkania, nie wspominając już o tym, że nie można wysiąść w dowolnym miejscu i iść kupić coś do picia czy jedzenia. Ponadto, policja najczęściej kieruje nas na miejsce okrężnymi drogami, często wydłużając drogę do celu aż dwukrotnie! Ma to oczywiście na celu zniechęcenie ludzi do wyjazdów. Dlatego coraz częściej fanatycy wybierają się na wyjazdy swoimi prywatnymi samochodami, jednak wielu młodych nie może sobie na to pozwolić ze względu na finanse oraz zabija to integrowanie się grupy, która podróżuje razem. Oczywiście muszę tu wspomnieć o tegorocznym wyjeździe na finał Pucharu Serbii, który odbył się w Belgradzie, na którym było nas aż 7.000. Jest to serbski rekord jeśli chodzi o liczbę wyjazdową kibiców z jednego miasta. 6. Zapytam więc teraz o sposób transportu na wyjazdowe spotkania.
F: Po części wyjaśniłem tę kwestię w poprzednim pytaniu. Najczęściej organizujemy autobusy, rzadko jeździmy pociągami (ponieważ kolej w Serbii jest naprawdę fatalna), mniejsza część podróżuje własnymi samochodami, busami itd. Poziom policyjnych represji na wyjazdach jest jednak pomału nie do zniesienia. 7. Jak wygląda kwestia pirotechniki na waszym stadionie i całej Serbii? Czy kibice, którzy odpalają race są natychmiastowo identyfikowani czy póki co radzicie sobie z tym?
F: Sytuacja z pirotechniką w Serbii jest bardzo specyficzna. Wszelakie kary za stosowanie tych środków przydzielane są wybiórcze i stosowane bez żadnych reguł. Zdarza się, że w czasie niektórych spotkań można odpalić racę bez zamaskowania twarzy i nie ma w związku z tym żadnych konsekwencji, a następnym razem, w szczególności w czasie meczów przeciwko Zveździe i Partizanowi, za odpaloną racę lub próbę jej wniesienia można dostać 30 dni więzienia i grzywnę w wysokości kilkuset euro. Czasem zdarza się, iż po odpaleniu piro, policja na podstawie monitoringu przychodzi do domu kibica kilka dni po meczu i łapie go. Jak widać prawo w tej kwestii egzekwowane jest selektywnie i nie ma tu żadnych stałych przepisów. 8. Po (niestety) słynnym, tegorocznym finale Pucharu Serbii (Vojvodina przegrała w nim z Partizanem walkowerem, gdyż po ewidentnych wałkach sędziego piłkarze Voszy, po wcześniejszych konsultacjach z kibicami, zdecydowali się na opuszczenie placu gry) nasuwa się pytanie o korupcję w serbskiej piłce. To naprawdę wciąż tak ogromny problem?
F: Korupcja jest chorobą, obecną niemal we wszystkich sferach serbskiego państwa, ukazującą swą najbardziej karykaturalną formę w rozgrywkach piłki nożnej. Całe rozgrywki podporządkowane są dwóm klubom – policyjnej Crvenie Zveździe oraz wojskowemu Partizanowi. Kluby te mają swoje filie zarówno w pierwszej, jak i drugiej lidze (np. prezes pierwszoligowego klubu Metalac, jest zarówno wiceprezesem… Partizana Belgrad!). Ten finał najdobitniej pokazał wszystkim jak wygląda piłka nożna w Serbii. Z tego też względu, za każdym razem gdy rusza sezon, nie mamy niestety wielkich nadziei na zdobycie Mistrzostwa Serbii. 9. Teraz pytanie dotyczące mocniejszych emocji. Kto jest waszym największym rywalem i dlaczego?
F: Oczywiście bez wątpienia naszymi największymi rywalami są „Grobari” (określenie kibiców Partizana) oraz „Cigani” (mniej oficjalne określenie kibiców Zvezdy :) ). W czasach jugosłowiańskich, do tej grupy należeli także „BBB” (Dinamo Zagrzeb) oraz „Torcida” (Hajduk Split). Nie należy także zapominać o „Kohorcie” (Osijek), z którą ze względu na bliskość naszych miast rywalizowaliśmy najmocniej. Kiedy istniała Jugosławia, praktycznie każdy wyjazd mógł skończyć się grubą awanturą. Dziś sytuacja wygląda nieco inaczej. O ile w pierwszej lidze istnieją kluby mające zaangażowanych kibiców, tak w drugiej lidze, poza małymi wyjątkami, praktycznie nic się nie dzieje. W ostatniej dekadzie, wytworzyła się także wielka rywalizacja pomiędzy nami a „Tarunum Boys” (FK Zemun), z którymi stoczyliśmy chyba największa walkę w ostatnich czasach. Szkoda, że ich zespół tuła się po niższych ligach i za szybko nie będzie okazji do spotkania. Na naszej liście nieprzyjaciół jest także drugi klub z Nowego Sadu („Korida”), jednak w tym momencie nie stanowią oni dla nas żadnego zagrożenia. Dlatego podsumowując, największymi rywalami (oprócz policji) pozostają „Cigani” oraz „Grobari”. 10. A jak to wygląda w waszym mieście? Wszystkim znany jest fakt, iż zarówno Partizan jak i Zvezda posiadają swe fan-cluby w każdym serbskim mieście. W Nowym Sadzie ma także swoją siedzibę klub RFK Novi Sad („Korida”), o którym już wspomniałeś. Czy kibice tych drużyn są dla was jakimkolwiek zagrożeniem?
F: „Korida” skoncentrowana jest na przedmieściach, w zasadzie w jednej dzielnicy Detelinara, gdzie ich klub ma siedzibę. Jedynym problemem dla nas jest fakt, iż oni w ogóle istnieją. Nie są nam w stanie w żaden sposób zagrozić – jednak z drugiej strony nikt z nas nie powie, że ich nie ma. Sporo osób od nich jeździ też na mecze do Belgradu i tam zawierają jakieś kontakty, gdyż wiedzą, że my nienawidzimy stolicy. Jeśli chodzi o Zvezdę i Partizan, to interesujące jest to, iż kibice tych klubów zawiązali w Nowym Sadzie koalicję przeciwko nam, a przecież niby tak się nienawidzą.. Myślę, że ten fakt dobrze pokazuje kto tak naprawdę najbardziej liczy się w mieście. Nawet ich połączone fan-cluby nie stanowią jednak dla nas zagrożenia czy konkurencji. Nieoficjalnie, koalicja ta nazwała się „Anti-Frima”, co jasno uwidacznia prawdziwe motywy jej powstania. Nie traktujemy ich poważnie. 11. Macie zgodę z kibicami Boraca Banja Luka. Od którego roku? Jak często się wspieracie?
F: „Firma” nigdy nie była szczególnie chętna na wymuszone przyjaźnie, jak to mają w zwyczaju nasi rywale z Belgradu. Przyjaźń między nami a Boracem („Lesinari”) sięga czasów istnienia Jugosławii (obecnie Borac Banja Luka gra w lidze bośniackiej, jednak ich fani w 100% czują się Serbami). Pierwsze kontakty rozpoczęły się wraz z powstawaniem naszych pierwszych grup ultras, czyli lat ’90.tych. Przyjaźń ta, pomimo zmian pokoleń, ma się bardzo dobrze. „Lesinari” są naszymi częstymi gośćmi, np. na meczach ze Zvezdą czy Partizanem, tak samo my ich odwiedzamy podczas ważniejszych spotkań. 12. Pytanie o zdecydowanie mocniejsze wrażenia :) Jak zapewne wiecie, w Polsce (oprócz nielicznych wyjątków) docenia się wyjaśnienie wszelkich sporów honorowo, za pomocą pięści. Jak to wygląda w Nowym Sadzie i całej Serbii?
F: Niestety, nie jest u nas w tym względzie za ciekawie. W poprzednim sezonie próbowano co prawda dojść do porozumienia między wszystkimi grupami w temacie nieużywania sprzętu, jednak myślimy, że nic z tego nie będzie. Powodem jest prawdopodobnie to, iż np. w samym Belgradzie istnieje z 5 kibicowskich grup, które toczą walki 24 godziny na dobę. Dodatkowo „Cyganie” oraz „Grobari” posiadają swe fan-cluby w każdym innym serbskim mieście, w związku z tym walki między nimi + lokalną drużyną trwają także poza Belgradem. Według nas ten sposób walki mija się z jakimkolwiek zdrowym rozsądkiem, bo w grę wchodzą tu np. kamienie, noże, siekiery czy… pistolety. Najbardziej tragiczne jest to, iż sami na własnej skórze doświadczyliśmy tej głupoty, kiedy jeden z kibiców Partizana zastrzelił naszego przyjaciela i zaangażowanego kibica – Dejana Dimitrijevicia Lonaca. Mamy nadzieję, że ta sytuacja ulegnie poprawie (choć z drugiej strony, niestety może to być mało prawdopodobne ze względu na coraz trudniejsze warunki społeczne, w jakich dojrzewa nasza młodzież). Za dużo u nas ofiar, a nie o to w kibicowskiej rywalizacji powinno chodzić… 13. Znając Twoje zainteresowania, z pewnością śledzisz to, co ze względu na przygotowania do EURO 2012, przeżywa obecnie scena kibicowska w Polsce. Co serbscy kibice myślą na ten temat, czy często rozmawiacie o polskich kibicach?
F: Bardzo szanujemy Waszą kibicowską scenę, uważając Was za najlepszych w Europie. Tyle aktywnie i świetnie wyglądających grup w jednym kraju nie ma chyba na naszym kontynencie. Mentalność polskich kibiców oraz uznawanie zasad fair-play w walce – to musi wzbudzać szacunek. Co się tyczy represji, to niestety dotykają one każdego w kraju, w którym dochodzi do poważnej sportowej imprezy. Jednak mimo wielkich nacisków władz i policji wierzymy, iż nie da się Was tak po prostu zniszczyć, nie z Waszą mentalnością. Odpowiadając na pytanie dotyczące waszej sceny, nie mogę nie wspomnieć o waszym wsparciu dotyczącego walki o serbskie Kosowo. Wiemy, że robicie bardzo wiele, od panelowych dyskusji o historii Kosowa (zdaje się, że u Was w Poznaniu) - do wizyt w sanktuariach na naszej świętej ziemi. Za to wszystko jesteśmy Wam niezmierni wdzięczni. 14. A co kibice Vojvodiny z Nowego Sadu myślą konkretnie o fanatykach Lecha Poznań?
F: Widzieliśmy waszą świetną dyspozycję w europejskich pucharach podczas ostatnich sezonów. Wiemy, że praktycznie cały region Wielkopolski żyje Lechem i mu kibicuje, co jest dość nietypowe, jeśli chodzi o Waszą scenę. Podsumowując, analizując każdy aspekt kibicowania (honorowa walka, doping, wyjazdy) uważamy, iż Lech Poznań jest jedną z najlepszych ekip w Europie. 15. Miło słyszeć. Być może będzie kiedyś okazja spotkać się na europejskim szlaku :) Wielkie dzięki za poświęcony czas i udzielenie wywiadu. Pozdrowienia.
F: My również dziękujemy i życzymy powodzenia w dalszej działalności! :) |



Tym razem przedstawiamy wam ekskluzywny wywiad dla „Kiboli” z aktywnym kibolem serbskiej Vojvodiny Nowy Sad. Oprócz dokładnego przedstawienia sytuacji fanatyków „Voszy”, padają również pytania o opinie na temat naszej sceny, a także dotyczące konkretnie nas, czyli kiboli Lecha Poznań. Miłej lektury.




