Tu jesteś:

Start » Czytelnia » Inne » Marsz Niepodległości: Byliśmy!
Marsz Niepodległości: Byliśmy!
Ocena użytkowników: / 79
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Qortes   
piątek, 12 listopada 2010 16:35
AddThis Social Bookmark Button

dscn0535e11 listopada w Warszawie środowiska narodowe i patriotyczne uczciły pamięć bohaterów, którzy walczyli o niepodległość naszej Ojczyzny. Kiboli Lecha Poznań nie mogło tam zabraknąć.

 

O inicjatywie narodowego Marszu Niepodległości w Warszawie napisano już naprawdę wiele. Trudno doprawdy pojąć jak to możliwe, że okazywanie patriotyzmu może w obecnych czasach wywoływać aż tak skrajnie negatywne emocje. Media, na czele z TVN-em i rzecz jasna ideową przodowniczką Gazetą Wyborczą, rozpoczęły wściekłą i agresywną nagonkę na obchody Święta Niepodległości na wiele tygodni przed tym wydarzeniem. W myśl haseł i wytycznych swoich protoplastów – stalinowskich…

„Gdy obstrukcjoniści staną się zbyt irytujący, nazwijcie ich faszystami, nazistami albo antysemitami. Skojarzenie to, wystarczająco często powtarzane, stanie się faktem w opinii publicznej".

…i marksistowskich…

„Filozofowie tylko opisują świat, a powinni zacząć go zmieniać”

…żwawo i z przytupem wszelkiej maści oświeceni małoletni postępowcy ruszyli z hasłami antynazizmu i antyfaszyzmu naprzeciw Marszowi Niepodległości.

Dla nas – kibiców poznańskiego Lecha – nie bacząc na poglądy polityczne oczywistym było, po której stronie powinniśmy stanąć. Chłodno kalkulując każdy powinien móc odpowiedzieć sobie na pytanie, kto jest dla niego większym autorytetem moralnym - Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, por. Stanisław Turski - kombatant walki z nazizmem, Stowarzyszenie Tradycji AK itp. czy Adam Michnik ze swoją świtą, której jedynym osiągnięciem jest organizacja dni "wielkiej żydowskiej cipki w poprzek". Jak bardzo trzeba wykrzywiać historię, przypisując organizatorom - Obozowi Narodowo-Radykalnemu i Młodzieży Wszechpolskiej - faszystowski rodowód oraz antysemityzm, skoro wielki przywódca związany z oboma tymi formacjami – Jan Mosdorf - zginął w Auschwitz, gdzie trafił …za bezinteresowną pomoc żydom?

Absolutnie muszę wspomnieć w tym miejscu o Romanie Dmowskim, bez którego nie byłoby sukcesu Powstania Wielkopolskiego. W kontekście zbliżających się wielkimi krokami obchodów powstańczych i naszych akcji, przejście pod pomnik wybitnego Polaka, gdzie zaplanowano finał Marszu, miało dla nas Wielkopolan szczególny wymiar.

Ostatecznie w Warszawie zjawiło się 22 kiboli Lecha Poznań. Jak na spontaniczną i nieco partyzancką organizację z naszej strony wynik można uznać za całkiem dobry. Dodam, że ostatnie dni przed marszem i liczba zgłoszeń, które różną drogą do mnie dotarły wskazują, że potencjał mamy bardzo duży, znacznie wyższy niż wskazywana liczba. Warto o tym pamiętać przy podobnych tego typu inicjatywach w przyszłości.

Na miejsce zbiórki – Plac Zamkowy – docieramy pół godziny przed planowanym wymarszem. Już wówczas ciężko było przedrzeć się przez „blokadę” wszelkiej maści lewicowych bojówkarzy (z nadzierającą się non stop do mikrofonu niewyżytą feministką), ale dajemy radę. Pod kolumną Zygmunta ujawniamy swoją obecność. Nasze barwy przykuwają uwagę licznych ekip kibicowskich, które tego dnia zawitały do Warszawy. Nie sposób wymienić wszystkich, których tego dnia spotkaliśmy oraz tych, którzy z racji ogromu tłumu umknęli naszej uwadze. Zainteresowanych odsyłam na fora kibicowskie.

2

Marsz ruszył z kilkudziesięciominutowym opóźnieniem i do razu zaczęły się problemy organizacyjne – policja uniemożliwiła przejście planowaną trasą ze względu na blokadę – pokierowani zostaliśmy jakimś wąskim przejściem ze schodami, co kompletnie rozbiło uformowaną wcześniej kolumnę. Pamiętajmy, że było tam kilka tysięcy osób (wg organizatorów 2000-2500). Przez dobrą godzinę poruszaliśmy się w ślimaczym tempie, żeby nie powiedzieć wprost – staliśmy w miejscu.

Historia marszu tak naprawdę zaczęła się dopiero po zapadnięciu zmroku, czyli przed 17 - po dotarciu do jednego ze skrzyżowań, którego – jako nie-warszawiak – nazwy nie przytoczę. Marsz dotarł do blokady przeciwników patriotyzmu, efektem czego doszło do bezpośrednich „negocjacji” obu stron. „Raz sierpem, raz młotem w czerwoną hołotę!” odbijało się od kamienic i trzeba przyznać, że dało konkretny efekt. Odśpiewaliśmy „Rotę”.

0marsz9

Zapłonęły race, co na tle miejskich elewacji dało super efekt. My w tej materii bynajmniej nie byliśmy bierni, odpaliliśmy sporo pirotechniki – race i strobo. Wykrzyczane w tym momencie „Roman Dmowski – wyzwoliciel (Wielko)Polski!” napełniało prawdziwą dumą!

dscn0535e

W czasie gdy, wg relacji telefonicznych, większość postępowych stacji telewizyjnych odtrąbiło sukces „antyfaszystów”, Marsz ruszył w boczną uliczkę i żwawo, przez nikogo nieniepokojony popędził dalej w stronę pomnika Dmowskiego. Ostatecznie Marsz dotarł do planowanego celu, choć w tym wydarzeniu, z powodów logistycznych, uczestniczyć już nie mogliśmy.

Z mojej strony napełnia mnie duma, że jako Lech Poznań mogliśmy uczestniczyć w tym wydarzeniu. Morze biało-czerwonych flag, sporo starszych ludzi, eleganckich kobiet i mężczyzn w garniturach w oczywisty sposób obala propagandę przeciwników marszu. Jakże przykrym musiał być widok kombatantów II Wojny Światowej, AK-owców, wyzywanych przez agresywnych małolatów od „faszystów”. Kompletne pomieszanie pojęć i ewidentne braki w edukacji.

Sam wyjazd bardzo udany, w stylu mocno oldschoolowym z wieloma tego aspektami, więc generalnie miłe oderwanie od standardowych meczowych wypadów. Pewnie to nie ostatnia taka inicjatywa.

Dzięki wszystkim obecnym za świetną atmosferę!

 

 
Wiara Lecha na Facebooku