Tu jesteś:
| Po sezonie |
| Wpisany przez Marazzz |
| środa, 19 maja 2010 09:11 |
|
Przed sezonem doszło do zmiany trenera – Franciszka Smudę który pracował w Poznaniu 3 lata zastąpił Jacek Zieliński. Trener dla którego praca w była prawdziwym wyzwaniem. Odszedł też do Rubina Kazań mózg, serce, płuca drużyny Rafał Murawski. Do drużyny dołączyli: czołowy bramkarz ekstraklasy w minionym sezonie Grzegorz Kasprzik, wracający z Ukrainy Seweryn Gancarczyk, Słowak Jan Zapotoka oraz dwaj napastnicy z niższych lig Krzysztof Chrapek i Tomasz Mikołajczak. Dużej straty doznaliśmy również z powodu przebudowy stadionu przez co 8 „domowych” spotkań musieliśmy rozgrywać we Wronkach. Lech zaczął bardzo obiecująco od wywalczenia w Lubinie Superpucharu, wysokich wygranych w meczach wyjazdowych z norweskim w III rundzie eliminacji do Ligi Europejskiej z norweskim Fredrikstad i Koroną Kielce w ekstraklasie. Zostaliśmy liderem ekstraklasy, wydawało się, że byliśmy na dobrej drodze do mistrzostwa i rozgrywek grupowych Ligi Europejskiej. To co stało się później to było jak spadek z piłkarskiego nieba do piekła. Lech odpadł z rozgrywek europejskich po karnych z FC Brugge, przyszły porażki w ekstraklasie z Polonią Warszawa, Cracovią i Legią, które zepchnęły nas z pierwszego na piąte miejsce, traciliśmy do Wisły po 8 kolejkach 9 punktów. Traciliśmy dużą ilość bramek (12 w 8 meczach). Wydawało się, że sezon jest już stracony, a żeby tego było mało przyszła haniebna porażka ze Stalą Stalowa Wola w Pucharze Polski. Wtedy nastąpił wstrząs w drużynie, usunięto z pierwszego składu chore tkanki które wprowadzały negatywną atmosferę w drużynie, zmieniono styl gry drużyny na bardziej defensywny i w następnych meczach rundy jesiennej Lech już nie przegrał, pięć meczów wygrał w tym mecz z Wisłą Kraków, cztery zremisował tracą już w 9 meczach tylko 4 bramki. Mimo to, nie udało się odrobić strat do lidera. Rundę jesienną Lechici kończyli na trzecim miejscu za Wisłą i Legią. Wydawało się, że wszystko jest „pozamiatane”. Do końca sezonu pozostało 13 kolejek i strata 8 punktów wydawała się nie do odrobienia. To co stało się na początku rundy rewanżowej przeszło najśmielsze oczekiwania kibiców Kolejorza. Po dwóch kolejkach niemożliwe zaczęło stawać się możliwe i strata została zniwelowana do dwóch punktów. Po nieudanym dla Lecha meczu w Wodzisławiu Śląskim Wisła znów się oddaliła o kolejne dwa „oczka”. Taki stan rzeczy utrzymywał się do 27 kolejki w której Krakowianie niespodziewanie przegrali z walczącą o utrzymanie Koroną Kielce a Lech pokonał we Wrocławiu Śląsk 3-0. Do pełni szczęścia brakowało jednego potknięcia lidera które nadeszło w przedostatniej kolejce w meczu derbowym z Cracovią. Lech wyszedł na prowadzenie dzięki dwóm bramkom w 90 minucie. Jedna z nich padła dla Lecha w Chorzowie po strzale Siergieja Kriwca a druga padła dla Cracovii po samobójczej bramce obrońcy Wisły Mariusza Jopa. Lech wtedy po raz pierwszy od drugiej kolejki wyszedł na prowadzenie w ekstraklasie i sprawa tytułu znów była tylko i wyłącznie w rękach Lecha. Do pełni szczęścia brakowało zwycięstwa na Bułgarskiej z Zagłębiem Lubin i ten mecz udało się wygrać po bramce samobójczej Wojciecha Kędziory i golu Roberta Lewandowskiego. Fantastyczna wiosna zakończyła się 10 zwycięstwami i 3 remisami. Lech stracił wiosną tylko 4 bramki strzelając 24. Tylko wiosną zdobyliśmy 11 punktów więcej niż były już mistrz. Dzięki tej rundzie mistrz Polski wrócił po 17 latach do Poznania. Mistrzostwo zdobyła cała drużyna ale nie udałoby się tego osiągnąć gdyby nie 18 bramek Roberta Lewandowskiego dających mu tytuł króla strzelców ekstraklasy, piłkarza który przez dwa lata stał się z najlepszego piłkarza II ligi najlepszym piłkarzem ekstraklasy. Sezon 2009/2010 to też był sezon Sławomira Peszki w którym strzelił 8 bramek (w zeszłym sezonie nie strzelił żadnej) i 10 razy asystował przy bramkach kolegów ale Peszko to nie tylko asysty i bramki. To przede wszystkim duże serce do walki. Bohaterami byli też Jasmin Burić i Krzysztof Kotorowski dzięki którym udało się stracić najmniej bramek. Nie można wśród bohaterów nie wymienić trenera Jacka Zielińskiego głównie za to, że po początkowych niepowodzeniach udało mu się scalić będącą w rozsypce drużynę, wyeliminować błędy w defensywie i wykorzystać indywidualne umiejętności graczy ofensywnych. Zrobił z drużyny grającej radosny futbol ekipę która z wyrachowaniem wykorzystuje najmniejsze błędy przeciwnika. Już za 2 miesiące nowy sezon który Lech rozpocznie od II rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów. Czy nowy sezon będzie jeszcze bardziej udany? Oby. |



Po sezonie 2008/2009 w którym graliśmy z powodzeniem w europejskich pucharach wychodząc z grupy Pucharu UEFA, zdobyliśmy Puchar Polski i zabrakło tylko mistrzostwa które można powiedzieć przegraliśmy na własne życzenie dlatego przed rozpoczęciem sezonu dla wielu celem numer 1 było zdobycie właśnie tego upragnionego tytułu mistrzowskiego w Polsce.




