Tu jesteś:
| Dzień w Krakowie |
| Wpisany przez kubanczyk |
| wtorek, 16 marca 2010 09:45 |
|
Do pojedynku Cracovii z Koroną zostało trochę czasu, a Nowa Huta nie oferuje zbyt wiele atrakcji dla przyjezdnych, więc ruszyliśmy do centrum. Moja piesza znajomość Krakowa, nijak ma się do zakazów jazdy w okolicach Starego Miasta, dzięki czemu na obiad mieliśmy zaledwie 15 minut czasu. GPS również tego dnia postarał się o podniesienie nam adrenaliny - zwiedziliśmy uliczki osiedlowe miejsc, które znaliśmy dotychczas z oflagowania kibiców Wisły. Ostatecznie dotarliśmy na pierwszy gwizdek. Pod stadionem dołącza jeszcze 2 Lechitów; odbieramy wejściówki od kolegów z Cracovii. Stadion Hutnika odsłonił dla mnie tajemnicę przydomka "gumiory", którym określa się ich kibiców. Bez kaloszy nie ma co tam wchodzić:) Mecz ciekawszy na boisku niż na trybunach. Korony ok 240 z kilkoma flagami. Na początku dopingowali, później ucichli. Aby po meczu jeszcze bluzgnąć na KSZO. Płot z pasiastej strony raczej ubogo, wisiało tylko kilka flag. W tym jedna Arki - Dąbrowa. Z Poznania 7 osób. Między meczami jedziemy odwiedzić Adasia na Rynku i kierujemy się w stronę lodowiska na ul. Siedleckiego. Pod samym obiektem jesteśmy mocno przeszukiwani przez niedowierzajacych policjantów - "po co tu przyjechaliście?". Zdziwienie wśród krakowskich policjantów naszym przyjazdem było tak duże, że po 20 metrach zatrzymał nas następny patrol. Mimo takich atrakcji docieramy przed meczem do wejścia, gdzie dostajemy drugi zestaw biletów od kolegów i wchodzimy na obiekt. Po wejściu szok! Byłem tam kilka lat temu i trybuny były płaskie, raczej nie zapowiadające ciekawego widowiska kibicowskiego. Teraz kibice Cracovii wspierają swoich hokeistów ze stromych trybun z wygodnymi krzesełkami. Atmosfera także nas pozytywnie zaskoczyła - doping, hokej jako sport, spotkania znajomych sprzed lat itd. Obiektywnie uważaliśmy Cracovię za ekipę słabo dopingującą, a po tym co się działo na hokeju bardzo jestem ciekaw atmosfery na nowym stadionie przy Kałuży. Szczególnie bębniarz - masakra! Dawno tak się nie bawiliśmy dopingiem. Mimo tego hokeiści Pasów przegrywają, pozostaje trzymać kciuki za zwycięstwa w Nowym Targu. Na płocie nowa flaga hokejowa. |



Na skutek różnych perturbacji do Krakowa docieramy około 12, w 3 osoby. Meldujemy się pod kasami stadionu dumy Nowej Huty. Koledzy, którzy zdecydowali się na wyjazd last minute kupują sobie bilety. Sprawdzili w praktyce tempo sprzedaży, które doprowadzało do białej gorączki kibiców Pasów.




