Weszlo ogłosiło konkurs na najlepszy blog kibica. Chcą oni w ten sposób piórem, a w zasadzie klawiaturą innych rozbudować treści swojego serwisu. Jak błędne jest ich wyobrażenie o nas ilustruje zdjęcie przewodnie konkursowego ogłoszenia.
Cytując forum: "Kibol, który zjadł nieświeżego tatara i nie zapił go syropem" .
Spróbuję jednak podjąć wyzwanie, ale na swoich warunkach. My kibole Lecha Poznań mamy własną przestrzeń wypowiadania się w Internecie, jest nią obok forum Wiary Lecha witryna kibole.wiaralecha.pl. Tu odniosę się do 19 kolejki Ekstraklasy, w której to faworyci ligi grali na własnych stadionach.
Po dziewięciu miesiącach wronieckiego zesłania powróciliśmy do domu, na Bułgarską. Był to godny powrót zarówno w wymiarze sportowym jak i kibicowskim. Wystąpił efekt synergii, kiedy to kocioł napędza piłkarzy, a piłkarze swoją grą pozostałe trybuny. Robi się wtedy naprawdę głośno. Byliśmy zatem uczestnikami świetnego widowiska, którego aktorami byli zarówno Lechici na murawie jak i kibole Kolejorza na trybunach.
Następnego dnia obejrzałem w C+ relację z meczu na Łazienkowskiej. Wynik sprawił mi wiele radości, natomiast ciężko oglądało się mecz, który w swej oprawie przypominał mi sparing. Porażką jest, gdy w relacji telewizyjnej ciszę zagłuszają wyłącznie pojedyncze odgłosy kibiców czy sztabu szkoleniowego.
Zderzenie atmosfery z Łazienkowskiej i Bułgarskiej skłoniło mnie do napisania krótkiego porównania modelu poznańskiego oraz warszawskiego współpracy klubu ze swoimi kibicami.
Zarząd KP Legii od kilku lat prowadzi otwarty i intensywny spór ze Stowarzyszeniem Kibiców Legii Warszawa. W sporze tym wspiera się mediami centralnymi, które chętnie negatywnie segmentują kibiców często hiperbolizując pewne wydarzenia lub pisząc po prostu nieprawdę. Zarząd KKS Lech Poznań współpracuje ze Stowarzyszeniem Wiara Lecha, dając temu wyraz zarówno przez wsparcie akcji WL jak i w mediach.
Na ostatnim meczu na Łazienkowskiej zasiadło ok. 3500 osób. Oznacza to, że włodarzom klubu nie udało się zapełnić 5000-nej trybuny w 2.000.000 mieście. Ostatni mecz Kolejorza oglądało 12.000 kibiców tylko dlatego, że stadion jest w budowie. Ok. 9000 z nich to posiadacze karnetów. Próżno było szukać biletów w dniu meczu.
Trener Legii przyczyn ostatniej porażki z Odrą Wodzisław na własnym stadionie szukał m.in. na jego trybunach. Piłkarze Lecha w dwóch ostatnich meczach grali w koszulach „PRZEZ ŻYCIE Z WIARĄ W LECHA” wspierając w ten sposób akcję charytatywną kibiców Kolejorza.
W Warszawie chcą wyplenić kiboli, aby na stadion mogły przychodzić rodziny z dziećmi. Póki co jednak prawie nikt nie dociera na mecze Legii. W Poznaniu fanatycy mają się dobrze, podobnie jak rodziny z dziećmi na stadionie. Od lat obie grupy wspólnie kibicują Kolejorzowi, po naszemu są kibolami Lecha.
Tego typu porównań można by jeszcze kilka przytoczyć. Sami osądźcie, który model współpracy klubu z kibicami daje rzeczywiste korzyści obu stronom. Czy wolicie oglądać relacje meczów z Poznania czy z Warszawy?
Ciekaw jestem czy do Weszło dotrze odpowiedź, nie jest to dla mnie oczywiste. Stawiam, że konformizm redaktrów Weszło spowoduje, że w ich akcji blog kiboli Lecha będzie pisał Adam z Leszna ;).